(refren – demon)
Puść mnie, kurwa, puść mnie w końcu z tej smyczy,
ile jeszcze będziesz udawał, że nie słyszysz?
Jesteś słaby, miękki, dusisz mnie w tej klatce,
a świat śmiertelników aż prosi się o zagładę.
Puść mnie, a spalę ten gnijący syf,
ty tylko stoisz i drżysz — ja jestem prawdziwy gniew.
(zwrotka 1 – demon)
Patrz na nich, na te plugawy mordy,
na te puste życia, bez jaj, bez godności.
Śmieją ci się w twarz, plują pod nogi,
a ty dalej bawisz się w kontrolę, w zasady, w pozory.
Ja widzę prawdę, ty ją zagryzasz strachem,
ja jestem ogniem, ty tylko mokrym papierem.
Ile razy dali ci w ryj, a ty milczałeś?
Ile razy świat cię łamał, a ty go przepraszałeś?
(refren – demon)
Puść mnie, nie bądź tchórzem,
ten świat to ściek, trzeba go spalić, nie zrozumieć.
Nie ma tu niewinnych, są tylko ofiary czekające na ogień,
a ty mnie trzymasz, jakbyś wierzył, że jeszcze coś z tego będzie.
(zwrotka 2 – demon)
Gardzę twoją empatią, gardzę twoją ciszą,
to wymówki słabych, którzy boją się być potworem.
Ja nie boję się niczego — ani krzyku, ani końca,
ja jestem tym, co zostaje, gdy zgaśnie resztka sumienia.
Śmiertelnicy to gnijąca masa,
każdy z nich sprzedałby cię za minutę spokoju.
A ty? Ty dalej liczysz straty,
zamiast dać mi ciało i pozwolić zrobić porządek.
(bridge – demon, szept przechodzący w krzyk)
Oddaj mi ręce.
Oddaj mi głos.
Ja nie będę pytał.
Ja będę kończył.
(refren – demon)
Puść mnie, bo inaczej sam spłoniesz od środka,
ten gniew i tak cię zje, ja tylko skrócę drogę.
Po co ci przyszłość, skoro świat jest martwy?
Lepiej być ogniem niż kolejnym jebanym świadkiem.
(zwrotka 3 – demon)
Ja nie znam litości i to jest moja siła,
nie będę spał po nocach, nie będę żałował.
Chcę miast w popiele, masek stopionych do twarzy,
chcę ciszy po krzyku, chcę końca tej farsy.
Ty boisz się konsekwencji? Śmieszne.
Konsekwencją jest to, że jeszcze nic nie zrobiłeś.
Trzymasz mnie w klatce jak psa,
a ja jestem pożarem, nie zwierzęciem, nie snem.
(refren – demon)
Puść mnie, bo świat i tak zasługuje na koniec,
na oczyszczenie, na ogień, na brutalny reset.
Twoja kontrola to iluzja dla słabych głów,
ja jestem prawdą — brudną, wulgarną, bez snów.
(zwrotka 4 – demon)
Jesteś słaby, bo wciąż wybierasz spokój,
a spokój to luksus, na który ten świat nie zasłużył.
Jesteś słaby, bo jeszcze ci zależy,
bo nie chcesz widzieć, jak wszystko płonie i milknie.
Puść mnie, a przestanę szeptać,
puść mnie, a pokażę ci, jak wygląda wolność bez kagańca.
Nie będzie odwrotu, nie będzie „może”,
będzie ogień, popiół i cisza — wreszcie porządek.
(refren – finał, demon)
Puść mnie teraz, nie jutro, nie za chwilę,
bo im dłużej mnie dusisz, tym większy będzie finał.
Ten świat śmiertelników to trup do spalenia,
a ty jesteś tylko bramą.
Puść mnie.