[Intro]
[whispered vocals]
Lixem
To dla ciebie, Kamelcio
Dzień po końcu świata
[Verse 1]
Brutalny start dnia, znów nie śpię
Pusta strona w czacie, zero “hej, śliczny”
Kubek zimnej kawy, drży mi łapa
Bo tam, gdzie byłeś ty, teraz zieje przepaść
Fox w bloku, futro pełne kurzu
Zerkam w okno, tylko mój cień w murze
Mówią “będzie dobrze”, bredzą w kółko
Kiedy serce pęka, każde słowo dusi w tłumku
Wczoraj jeszcze twoje zdjęcie w tle
Dziś przewijam, jakby miało zniknąć, lecz
Twoje imię w głowie, jak tatuaż, jak kod
Ile razy jeszcze mam przegrać z tobą, los?
[Chorus]
Życie brutalne, gryzie jak głód
Każdy nowy dzień, to kolejny cios w brzuch
Ludzie odchodzą, nawet kiedy krzyczysz “zostań tu”
Kamelcio zniknął wczoraj, a ja dalej stoję tu
Życie brutalne, gardło pełne szkła
Każda stara rana, dzisiaj znowu wstaje z dna
Mówili, że przeminie, ale boli bardziej znów
Kamelcio był tu wczoraj, dzisiaj tylko pusty stół
[Verse 2]
Pamiętasz?
Rozlane napoje na kanapie, głupi śmiech
Dwa lisy w jednym mieście, cały świat to był nasz mech
Teraz klatka schodowa brzmi jak echo twoich paw
Każdy krok po schodach jakby zrywał ze mnie łap
Wspólne plany, dziary, wakacyjny spam
Dzisiaj zdjęcia gryzą, kiedy przewijam sam
Nawet twoje skarpety wciąż leżą pod łóżkiem, brat
Jak mam iść do przodu, kiedy wszystko woła “wracaj”?
[low vocal register]
Mówią: “zmień numer, usuń foty”
Ale jak mam wymazać dotyk z moich łap, z mojej głowy?
Fox z bliznami, co świecą jak neon w szkle
Tylko że tu nie ma świateł, tylko pęknięte serce
[Chorus]
Życie brutalne, gryzie jak głód
Każdy nowy dzień, to kolejny cios w brzuch
Ludzie odchodzą, nawet kiedy krzyczysz “zostań tu”
Kamelcio zniknął wczoraj, a ja dalej stoję tu
Życie brutalne, gardło pełne szkła
Każda stara rana, dzisiaj znowu wstaje z dna
Mówili, że przeminie, ale boli bardziej znów
Kamelcio był tu wczoraj, dzisiaj tylko pusty stół
[Bridge]
[crescendo]
Lis w kapturze, miasto gryzie kark
Każda twarz przechodnia, to nie ty, to tylko znak
Ile razy jeszcze mam się budzić w takim szoku
Że ten, co miał być “zawsze”, zniknął z dnia na rok?
[half-sung]
Krzyczę w poduszkę twoje imię, aż brakuje tchu
Nawet jeśli nie usłyszysz, ja i tak to wypluję z płuc
Bo jak nie wyrapuję bólu, to mnie zje od środka w mig
Lixem, lis samotny, na brutalny świat za miękki kit
[Chorus]
Życie brutalne, gryzie jak głód
Każdy nowy dzień, to kolejny cios w brzuch
Ludzie od