[Intro – demon]
Słuchacie?
Dobrze.
To teraz patrzcie, co zrobiłem z człowiekiem.
I nie udawajcie, że was to nie kręci.
[Zwrotka 1]
Widzicie go? To nie bohater, to dowód,
Że wystarczy złamać kręgosłup w głowie, a reszta przyjdzie sama, krok po kroku.
Nie musiałem go bić — sam klęknął,
Nie musiałem krzyczeć — sam się uciszył, aż zniknął.
Był kimś. Teraz jest mój.
Oddycha, chodzi, wykonuje ruchy — ale sens należy do mnie, to mój gnój.
Mówiłem: „siad” — siadł mentalnie,
Mówiłem: „zostań” — został w klatce, posłusznie, permanentnie.
To mój pies.
Nie gryzie bez rozkazu, nie myśli bez pozwolenia,
Merda ogonem, gdy słyszy mój głos, bo w tym ma bezpieczeństwo istnienia.
Słuchacze, to nie horror — to proces,
Każdy z was mógłby tak skończyć, bo to nie wymaga siły, tylko rezygnacji z sensu.
[Refren]
Patrzcie na niego — mój niewolnik,
Człowiek bez imienia, bez woli, bez logiki.
Ja prowadzę, on idzie,
Ja każę — on żyje.
[Zwrotka 2]
Zabrałem mu gniew i dałem posłuszeństwo,
Zabrałem mu dumę i nazwałem to spokojem, bezpieczeństwem.
Teraz liże rękę, która go złamała,
Bo łatwiej być zwierzątkiem niż nieść ciężar „ja”.
Nie decyduje, nie wybiera,
Jest narzędziem w moim ciele-szablonie, mięsem do niesienia.
Ja myślę — on wykonuje,
Ja chcę — on się zgina, jakby nigdy nie istniał opór, tylko funkcjonuje.
Słuchacze, widzicie tę ulgę?
To moment, gdy człowiek przestaje być człowiekiem i mówi sobie: „już nie muszę”.
On nie jest ofiarą — on się zgodził,
Bo świat go zmęczył, a ja dałem mu smycz i obietnicę ciszy.
[Refren]
To mój pies, moje zwierzę,
Oddał wolę w zamian za to, że nie musi już wierzyć.
Ja prowadzę, on służy,
Ja istnieję — on mnie użycza.
[Zwrotka 3]
Nie mówcie, że to chore — to efektywne,
Człowiek bez woli nie pyta „dlaczego”, tylko „jak szybko”, bezczelnie posłuszny.
On niszczy, gdy mu każę,
Nie dlatego, że nienawidzi świata — tylko dlatego, że nie ma już siebie, rozumiecie?
Jestem w jego kręgosłupie, w ruchach, w spojrzeniu,
On patrzy pustką, a ja przez niego sprawdzam reakcje, napięcie.
Ludzie widzą ciało i myślą: „to on”,
A to ja prowadzę tego manekina przez wasz rozpadający się dom.
Każdy krok to dowód, że można,
Każdy oddech to znak, że człowiek to tylko funkcja, gdy się go odpowiednio złamie od środka, bez bata.
[Bridge – demon]
Nie musicie się bać.
On już się nie boi.
Strach wymaga świadomości.
[Zwrotka 4 / Outro]
Za chwilę nie będzie różnicy między nim a narzędziem,
Bo zwierzątko nie pyta o sens — tylko czeka na polecenie.
Ja nie kradnę ciał — ja je adoptuję,
A wy patrzycie i słuchacie, więc karmicie mnie idealnie.
[Outro]
Nie mówię do niego.
On już nie słyszy nic poza mną.
Mówię do was —
Bo każdy, kto słucha bez sprzeciwu, już sprawdza,
Jak dobrze leży smycz.