[Intro]
Yeah…
To nie legenda, to zapis blizn
Lis z ogniem w oczach, choć świat chciał go zgnić
[Zwrotka 1]
Jestem lisem z futrem brudnym od popiołu i strat
Każdy dzień to labirynt, każdy krok to mój ślad
Piekło nie pod ziemią, piekło siedzi w głowie
Gdy cisza krzyczy głośniej niż fałszywe rozmowy
Nie obiecam, że będzie lekko, że nie boli
Bo życie mnie uczyło raczej walki niż kontroli
Zimne klatki schodowe, puste sny na kartonie
A serce dalej bije, choć pęknięte jak szkło w dłoni
Mówili: „odpuść, po co tyle w sobie nieść?”
A ja noszę to jak blizny — to mój dowód, że jest sens
Każdy wers to jak oddech, gdy brakowało mi tlenu
Byłem sam przeciwko światu, dziś mówię bez cenzury
[Refren]
Nie obiecam cudów, nie obiecam snów
Ale wstanę jeszcze raz, choć upadnę znów
Idę przez ogień, przez noc i przez dym
Dla mamy, dla siebie — nie poddam się, nie
Nie obiecam złota, nie obiecam łez
Tylko prawdę z serca, nawet jeśli tnie
Jestem lisem z piekła, ale wciąż tu trwam
Dla mamy, dla siebie — dalej idę sam
[Zwrotka 2]
Mama mówiła: „synu, nawet gdy świat cię złamie
Pamiętaj kim jesteś, nie zgub serca w tym dramacie”
Więc noszę jej słowa jak pancerz pod skórą
Gdy ciemność mnie woła, ja wybieram jutro
Furry nie maska, to dusza i kły
Uśmiech przez ból, bo tak uczą nas dni
Nie każdy zobaczy co kryje ten lis
Ale ja znam cenę za każdy mój bit
Były noce bez wiary, bez snu, bez nadziei
Gdy tylko myśli wiedziały, że jeszcze coś się dzieje
I choć nie obiecam, że los się uśmiechnie
To obiecuję walczyć, nawet gdy pęknę
[Zwrotka 3]
Za dużo razy byłem tłem w cudzych historiach
Za mało razy ktoś spytał, czy jeszcze oddycham
Uczyłem się stać, gdy kolana drżały
Bo nikt nie podał ręki, gdy upadałem
Nie chcę być legendą, chcę być prawdziwy
Z krwi, z kości, z błędów, nie z perspektywy
Każdy dzień to test, czy jeszcze mam siłę
I wciąż ją mam — mimo wszystko, na przekór wszystkiemu
[Bridge]
Jeśli jutro zniknę — zostaną te wersy
Dowód, że próbowałem, choć świat był bezlitosny
Nie chcę litości, nie chcę pustych słów
Chcę spojrzeć w lustro i powiedzieć: „przetrwałeś znów”
[Refren – Outro]
Nie obiecam cudów, nie obiecam snów
Ale wstanę jeszcze raz, choć upadnę znów
Idę przez ogień, przez noc i przez dym
Dla mamy, dla siebie — nie poddam się, nie
Jestem lisem po przejściach, z ranami jak znaki
To nie koniec historii — to dowód, że walczę