Obudziłam się dziś rano w stanie lekkiego zawieszenia
Moją duszę coś rozerwało choć nic się nie zmienia
Nie wiem czy to dawne chwile rozkręciły tę karuzelę
Moje sny miały być miłe jednak czuję że w nich szaleję
Spokój teraz jest potrzebny moment na wypuszczenie powietrza
Bo mój diabeł nie jest bierny łapie mnie na amoku i dreszczach
Myślę sobie teraz przy kawie że to dawne demony wracają
Ciągle się na tym łapię jak mi w życiu wciąż przeszkadzają
Może pora zrobić porządek zejść do piekła na krótką chwilę
Choć to ciemny jest zakątek część mej duszy nadal w nim żyje
Nadal w nim żyje!
Kiedyś w nim byłam długo chciałam nawet pozostać na zawsze
Diabeł stał się moim sługą me rozkazy były mu jasne
Podobała mi się nawet moc posiadania kogoś w uwięzi
I Nie czułam żadnych wyrzutów gdy tak diabeł przede mną klęczy
Jednak złudne były to chwile bo on lepszy był bardziej ode mnie
Jego intencje były dla mnie zawiłe czyny jednak nie okazały się bierne
Nie okazały się...nie nie
To aktorstwo pierwszej klasy! mógłby nawet oskara dostać!
Gdy udawał sługę mego - tym podstępem chciał ze mną pozostać
Nie wiem kiedy to zrozumiałam zmysły wróciły na właściwe szlaki
Diabła wcale przecież nie kochałam zauważyłam w nim potężne braki
Moją duszę mrok pochłaniał światło coraz mniejsze widziałam
Samą siebie wtedy nie poznałam piekła mego już więcej nie chciałam
Nie nie nie chciałam
Dzisiaj mej duszy potrzeba transfuzji
Wychodzę z mroku z teatru iluzji!
Nie jestem w uwięzi nie gram w tej grze
Mój własny ogień do wolności mnie rwie
Podnoszę głowę wybieram swój świt
Mrok z moich oczu powoli już znikł
Już znikł
Rozbijam więzy dawnego lęku
Staję w swej sile staję w swym wdzięku
Ostatni raz spoglądam w ten cień
Zostawiam piekło, wybieram swój dzień
Swój dzień!
Drzwi do wyjścia były zamknięte jakby ktoś je zatrzasnął przede mną
Chyba były mrokiem przeklęte nie chciały bym opuściła tą ciemność
Jednak jeszcze coś we mnie zostało iskra światła i siły mej duszy
To co we mnie mocno wytrwało drzwi zamknięte pozwoliło skruszyć
Podziękuję już moim demonom i diabłowi pomacham na zawsze
Moje myśli gdzie indziej gonią stały się przejrzyste i bardzo jasne- bardzo jasne!
Teraz wiem że mrok w którym byłam to iluzja i lęki te dawne
Mojej duszy przydała się transfuzja by zobaczyć wszystko już jaśniej
Bo gdy ciemność człowieka ogarnia czuje się zakuty w kajdany
Jego dusza staje się marna a los jej jest piekłu oddany
Lecz gdy w sile swojej własnej staniesz i zobaczysz światło w tunelu
Ogień w sobie znów rozpoznajesz chcesz podążać ku wybawieniu- wybawieniu!
Dzisiaj mej duszy potrzeba transfuzji
Wychodzę z mroku z teatru iluzji!
Nie jestem w uwięzi nie gram w tej grze
Mój własny ogień do wolności mnie rwie
Podnoszę głowę wybieram swój świt
Mrok z moich oczu powoli już znikł
Już znikł!
Rozbijam więzy dawnego lęku
Staję w swej sile staję w swym wdzięku
Ostatni raz spoglądam w ten cień
Zostawiam piekło, wybieram swój dzień
Swój dzień! Dzień dzień swój dzień...
Swój dzień!