Ociągam dziś się trochę choć sama nie wiem dlaczego, za oknem świeci słońce, do dnia woła mojego
Chyba najwyższa pora się obudzić
Śniadanie zjeść iść w drogę
Nie ma sensu ze sobą się kłócić
Zawracać sobie ciągle czymś głowę
Może nie będzie idealnie
Może trudności spotkam po drodze
Lecz nie oznacza to wcale
Że będzie jeszcze jeszcze gorzej
Nie nie nie nie oznacza
Bo to jest mój stan – stan nieważkości
Nie trzeba mi kawy ni transfuzji godności
W tym moim szaleństwie spokój wielki panuje
Raz w nim sobie płynę raz głęboko nurkuję
A nieraz bywa że głowę sobie sama psuję
Tej nieważkości dziś się poddałam
Nie będę twardo teraz po ziemi stąpała
Lecz Będę w mych chmurach tak sobie pływała
Pytania świdrują mi mózg jak stare tępe wiertła
Krążą tak krążą i drążą chciałyby mnie chyba opętać
Od samego rana ten stan w mojej głowie trwa
Obieram więc inny szlak niech każdy z nich go zna
Kiedy na coś spojrzę mam chyba deżawi
te same ulice twarze... czy to są moje sny?
Biję się wtedy z myślami, to chyba setne wcielenie
Zostawiam za sobą te blade, te senne jakieś złudzenie
Bo wciąż mi się wydaje że dłużej jakoś żyję
Że to nie pierwsze życie gdy się z myślami biję
Bo to jest mój stan – stan nieważkości
Nie trzeba mi kawy ni transfuzji godności
W tym moim szaleństwie spokój wielki panuje
Raz w nim sobie płynę raz głęboko nurkuję
A nieraz bywa że głowę sobie sama psuję
Tej nieważkości dziś się poddałam
Nie będę twardo teraz po ziemi stąpała
Lecz Będę w mych chmurach tak sobie pływała
Dziwny jest ten mój stan Z euforii w zadumę popada
Za chwilę gdzieś płynie z wiatrem
W szaleństwo się przeradza
może to nie szaleństwo Może nie zwariowałam
Może to moje królestwo w nim siebie koronowałam
Bo przecież można być panią
Na swoich własnych włościach
Być swoją własną poddaną Opływać w posiadłościach
I nie są to żadne wille ni żadne lokaty na koncie
Lecz to spokojne życie od chaosu uciekające
I może to być stan ten stan nieważkości
Nie potrzebuję reanimacji Ni transfuzji godności
Bo w szaleństwie moim Spokój i cisza panuje
W nim sobie tak pływam W nim sobie nurkuję
Z nim świat odkrywam Z nim sobie wibruję
Nie potrzebuję reanimacji nie trzeba mi braw
Znalazłam swój spokój nawet wśród zawiłych spraw
W tym moim szaleństwie w tej ciszy bez granic
Nie oddam tej wolności nie oddam jej za nic. Nie nie nie nie oddam za nic
Tak się czuję Doskonale...
Tak się czuję w moim szale
W moim szale i nieważkości tak podążam do wolności
Podążam do wolności
Bo to jest mój stan – stan nieważkości
Nie trzeba mi kawy ni transfuzji godności
W tym moim szaleństwie spokój wielki panuje
Raz w nim sobie płynę raz głęboko nurkuję
A nieraz bywa że głowę sobie sama psuję
Tej nieważkości dziś się poddałam
Nie będę twardo teraz po ziemi stąpała
Lecz Będę w mych chmurach tak sobie pływała