[Style: Classic Rap / Storytelling]
[Tempo: Mid-Tempo Boom Bap]
[Vocal: Deep, Low, Serious, Raspy]
[Intro]
[Dźwięk otwieranej puszki, głęboki wdech, surowy beat wchodzi]
[Mówione nisko:]
Jesteś tym, co jesz.
A jak jesz gówno, to... sam wiesz.
[Verse 1]
[Rap, pewny, niski głos, wyraźna artykulacja]
Patrzę na ludzi, co traktują ciało jak kontener
Wrzucają tam syf, a potem dziwią się, że trener
Im nie pomaga, że pikawa skacze, że wątroba puchnie
Mądry Polak po szkodzie, jak już coś w środku dupnie
Nie czekaj na zawał, żeby, kurwa, zacząć myśleć
Bo jak cię wywiozą na sygnale, to tylko wyślesz
Ostatnie pozdro. Zadbaj o siebie zanim zegar stanie
To nie jest, bracie, żadne pedalskie gadanie
To czysta logika. Chcesz mieć siłę, by zdobywać świat?
Czy chcesz na starość wyglądać jak zgnieciony grat?
Zrób przegląd techniczny, wywal to co truje
Zanim kostucha cię, ziomek, w kalendarzu odhacuje.
[Chorus]
[Mocny, rytmiczny refren, podbity basem]
Żyj zdrowo, myśl trzeźwo, szanuj swoją świątynię
Zanim ten czas ci, kurwa, bezpowrotnie minie
Patrz na to co bierzesz, co kładziesz na ladę
Miej do siebie szacunek, miej jakąś zasadę
Ale z głową, bracie, z uśmiechem, na luzie
Bądź zdrowy, a nie sztywny jak trup w bluzie.
[Verse 2]
[Rap, flow narracyjne]
Wchodzisz do sklepu, kolorowe papierki cię mamią
Czytasz ten skład? Czy wierzysz tym, co kłamią?
Cukier, utwardzone tłuszcze i tablica Mendelejewa
Jesz ten plastik, popijasz szczynami, co z drzewa
Nigdy nie spadły. Kupujesz świadomie, czy jak owca?
Co idzie na rzeź, prosto w ręce chciwego kupca
Nie mówię: żryj trawę i kiełki popijaj wodą
Ale, kurwa, pomyśl czasem nad swoją urodą
Wewnętrzną. Organizm to maszyna, trzeba o nią dbać
Żebyś miał siłę rano z wyra twardo wstać
Inwestuj w siebie, w paliwo najwyższej klasy
A nie w te tanie, chemiczne, jebane atłasy.
[Chorus]
[Mocny, rytmiczny refren, podbity basem]
Żyj zdrowo, myśl trzeźwo, szanuj swoją świątynię
Zanim ten czas ci, kurwa, bezpowrotnie minie
Patrz na to co bierzesz, co kładziesz na ladę
Miej do siebie szacunek, miej jakąś zasadę
Ale z głową, bracie, z uśmiechem, na luzie
Bądź zdrowy, a nie sztywny jak trup w bluzie.
[Verse 3]
[Rap, ton bardziej luźny, pouczający ale kumpelski]
Tylko jedna uwaga, żebyś nie popadł w paranoję
Bo widzę tych typów, co toczą te śmieszne boje
Liczą kalorie co do grama, ważą listek sałaty
A w oczach mają smutek i są sztywni jak kraty
Nie bądź tym gościem, tym zmarszczonym chujem
Co na imprezie każdemu humor psuje
Bo on "nie pije", "nie jada", on jest "oświecony"
A tak naprawdę w środku jest, kurwa, zmęczony
Zdrowie to balans, to też psychika i radość
Czasem zjedz burgera, zrób sobie temu zadość
Byle nie codziennie. Byle z głową i smakiem
Bądź zdrowym gościem, a nie smutnym wrakiem.
[Outro]
[Beat powoli cichnie, scratch w tle]
[Mówione:]
Równowaga.
To jest klucz.
Szanuj się.
Ale kija z dupy wyjmij.
[Koniec]