[Style: Classic Polish Rap / Storytelling]
[Tempo: Slow]
[Vocal: Deep, Low, Raspy]
[Intro]
[Pojedyncze uderzenia pianina, dźwięk zapalniczki)¡]
[Głęboki, niski głos - melorecytacja]
Siedzimy obok siebie.
A jakby dzielił nas ocean.
[Verse 1]
Jesteś na wyciągnięcie ręki, czuję twoje perfumy
Siedzimy w tym pokoju, a jakbyśmy byli w środku tłumy
Obcych ludzi. Patrzysz w okno, ja patrzę w stół
Ta cholerna cisza dzieli nas idealnie na pół
Nie ma krzyków, nie ma kłótni, nie latają talerze
Jest tylko ten chłód, w który coraz mniej wierzę
Że to minie. To milczenie waży tonę, zgniata płuca
Chciałbym coś powiedzieć, ale słowo się nie rzuca
Na wiatr. W gardle mam supeł, zaciśnięty mocno
A w głowie huragan, myśli biją się owocno
O to, kto pierwszy pęknie, kto zburzy ten mur
Jesteś tu fizycznie, ale duchem – chłodny chór.
[Chorus]
[Mocny beat, głos staje się doniosły i szorstki]
Moje usta milczą, zasznurowane strachem
Ale serce krzyczy, wali pod tym gzymsem i dachem
Tak głośno, żebyś usłyszała ten niemy wrzask
Że wciąż tu jestem, choć gaśnie nam blask
Cisza rozrywa od środka, jak tępy nóż
Proszę, usłysz to bicie i nie milcz już.
[Verse 2]
Mówią, że milczenie jest złotem, gówno prawda
Milczenie to rdza, co zżera nas od dawna
Boli bardziej niż słowa, co tną jak żyletki
Wypalamy się powoli, jak tanie setki
Patrzę na twój profil, znam go na pamięć przecież
Jesteś moją kobietą, moim miejscem na świecie
Więc dlaczego to milczenie buduje fortecę?
Chcę ją rozbić, ale nie mam siły, tylko hecę
Własnych emocji. To ciśnienie rozsadza skronie
Siedzimy tak blisko, a parzą mnie dłonie
Od tego dystansu. To paradoks, chora gra
Czekam na jeden gest, na koniec tego tła.
[Chorus]
[Mocny beat, głos staje się doniosły i szorstki]
Moje usta milczą, zasznurowane strachem
Ale serce krzyczy, wali pod tym gzymsem i dachem
Tak głośno, żebyś usłyszała ten niemy wrzask
Że wciąż tu jestem, choć gaśnie nam blask
Cisza rozrywa od środka, jak tępy nóż
Proszę, usłysz to bicie i nie milcz już.
[Verse 3]
Może to próba? A może to już koniec taśmy?
Zanim światła zgasną, proszę, chociaż to wyjaśnijmy
Nie werbalnie. Spójrz mi w oczy, tak głęboko
Zrozumiesz, że ten spokój to tylko oko
Cyklonu. We mnie wszystko wyje, szarpie i drży
Każda sekunda tej ciszy to są puste dni
Wysyłam sygnał, prosto z pompy, na twoje pasmo
Mam nadzieję, że odbierzesz, zanim zrobi się ciasno
Od niedopowiedzeń. Krzyczę sercem, bo usta nie mogą
Stoję w miejscu, choć chciałbym ruszyć drogą
Do ciebie. Usłysz ten hałas w mojej klatce
Zanim cisza postawi krzyżyk na naszej matce-nadziei.
[Chorus]
[Mocny beat, pełna energia, emocjonalnie]
Moje usta milczą, zasznurowane strachem
Ale serce krzyczy, wali pod tym gzymsem i dachem
Tak głośno, żebyś usłyszała ten niemy wrzask
Że wciąż tu jestem, choć gaśnie nam blask
Cisza rozrywa od środka, jak tępy nóż
Proszę, usłysz to bicie i nie milcz już.
[Outro]
[Beat zwalnia, zostaje samo pianino]
Usłyszysz?
Serce krzyczy.
Usta milczą.
[Cisza]