[Verse 1]
Ja nie jestem z tych, co się o cokolwiek proszą
Jestem z tych, co z głową do góry się na co dzień noszą
Patrzę na tych typów, co skomlą o litość losu
Szukają drogi na skróty, jakiegoś kurwa sposobu
Żeby dostać coś za nic, żeby ktoś im dał
A ja stoję tu twardo, jak pierdolona skała
Nie klękam przed nikim, nie błagam o szansę
Sam sobie buduję te życiowe alianse
Może nie mam pałacu, może nie mam korony
Ale nikt mi nie powie, że byłem poniżony
Honor to waluta, której nie wymienisz w kantorze
Idę prosto przed siebie, o każdej porze
[Chorus]
Wygrani nie proszą, zapamiętaj to sobie
Nawet gdy piach sypią im prosto po grobie
Nie proszą o pomoc, nie proszą o litość
I nie proszą się kurwa nawet o miłość
Bo to się nie godzi, to jest wbrew naturze
Trzeba mieć kręgosłup, by przetrwać w tej chmurze
Stoję wyprostowany, chociaż wieją wiatry
To jest teatr życia, a nie tanie teatry
[Verse 2]
Widzę te puste spojrzenia, te ręce wyciągnięte
Myślą, że szczęście to coś, co może być wzięte
Na kredyt, na zeszyt, na ładne oczy
Ale życie to suka, co w ciemności kroczy
Nie będę żebrał o uczucia, to jest słabość
Dla mnie samotność to czasem jest radość
Bo jeśli ktoś nie chce być przy mnie z wyboru
To wybacz ale kurwa nie psuj mi humoru,
Miłość to nie jałmużna, co rzucasz do czapki
To nie są jakieś jebane, tanie kanapki
Albo jest prawdziwa, albo jej nie ma wcale
Nie będę o nią prosił, wylewając żale
[Verse 3]
Jestem samowystarczalny, mentalnie niezależny
Dla systemu błędów chyba zbyt potężny
Nie skamlałem o pracę, nie skamlałem o kwit
Sam sobie wykuwam ten pieprzony szczyt
Mają mnie za chama? Niech sobie gadają
Oni tylko szczekają, a psy uciekają
Kiedy idzie wilk, co zna swoją wartość
Co wie, czym jest duma i czym jest upartość
Nie proszę o brawa, nie proszę o fejm
To jest moje życie, to jest my name
Z głową do góry, aż do samego końca
Nawet jak zgaśnie ostatni promień słońca
[Outro]
Tak to wygląda.
Bez proszenia.
Bez klękania.
Tylko czysta gra.
Elo.