[Style: Storytelling Rap]
[Tempo: Slow & Rhythmic]
[Vocal: Deep, Calm, Low Pitch]
[Intro]
To dla Ciebie.
Wszystko.
[Verse 1]
Poniedziałek rano, budzik wierci dziurę w głowie
Wstaję zanim słońce w ogóle cokolwiek powie
Zimny prysznic, szybka kawa, kluczyki w stacyjce
Wjeżdżam w ten miejski syf, w tę codzienną gonitwę
Wokół same wilki, każdy chce wyrwać swój kawałek
A ja mam pancerz, bo wiem, co czeka mnie w finale
Telefony dzwonią, maile sypią się jak gruz
Jadę przez to bagno, wbijam kolejny bieg i luz
Nie robię tego dla braw, ani dla pustej ksywy
Znoszę ten chaos, by nasz weekend był prawdziwy
Każda godzina w korku, każdy stres i nerw
To cena, którą płacę za ten moment bez przerw.
[Chorus]
Cały tydzień zapierdolu, byle do soboty
Działam z myślą o Tobie, omijam kłopoty
Gdy miasto mieli ludzi, ja trzymam pion twardo
By w weekend rzucić świat do stóp z pogardą
Tylko Ty i ja, reszta nie ma znaczenia
Dla tych dwóch dni spokoju wychodzę z cienia.
[Verse 2]
Środek tygodnia, tempo wcale nie zwalnia
Presja rośnie, dusi jak jebana pętla
Ludzie gadają o niczym, marnują mój czas
A ja w myślach widzę tylko Twoją twarz
To jest moje paliwo, gdy brakuje sił na zakręcie
Gdy mam ochotę rzucić to wszystko w jednym momencie
Zaciskam zęby, podpisuję, załatwiam, biegnę
Buduję ten azyl, zanim ze zmęczenia legnę
Każda złotówka zarobiona w tym wirze
Ma służyć nam, byśmy byli siebie bliżej
Nie dla szpanu na mieście, nie dla drogich szmat
Ale byśmy w sobotę mogli olać cały świat.
[Chorus]
Cały tydzień zapierdolu, byle do soboty
Działam z myślą o Tobie, omijam kłopoty
Gdy miasto mieli ludzi, ja trzymam pion twardo
By w weekend rzucić świat do stóp z pogardą
Tylko Ty i ja, reszta nie ma znaczenia
Dla tych dwóch dni spokoju wychodzę z cienia.
[Verse 3]
Piątek wieczór, wreszcie zamykam te drzwi
Zrzucam z siebie ten ciężar, co na barkach mi tkwi
Wyłączam telefon, niech sobie dzwonią w próżnię
Teraz liczy się tylko to, że jesteśmy tu luźnie
Patrzę jak śpisz, albo jak robisz herbatę
Warto było znosić ten cały cyrk i stratę
Czasu i nerwów tam na zewnątrz, w hałasie
Bo tutaj czas stoi w miejscu, w naszej własnej klasie
To jest ten moment, po to tyram jak wół
Żebyśmy mogli razem usiąść, przytulić się w pół
Tydzień wycięty z życiorysu, oddany w ofierze
Dla tych chwil z Tobą, w które jedynie wierzę.
[Outro]
Tylko Ty.
I spokój.