Chwiejna się przechyliła
Jakby obdarta ze złudzeń
I może też zagubiona
Stała pokryta kurzem
To nie był dobry czas
Wiedzieli o tym inni i ona
Krzyczał jej o tym też wiatr
- równowaga została zaburzona
Została Zaburzona!
W inną stronę spojrzała
Nie chce go słuchać wcale
Jeśli nie zamknie okna
Chwiać będą się dalej szale
Chwiać będą się szale!
Serce zabiło jej prędko
Choć Chciało poczuć spokój
Dotknęło jednak znów lęków
I łzy tej jednej...na oku
Łzy na oku
Bo znów zgubiła ją właśnie
Jakby w pętli czasu była
Rozchwiana spojrzała na szale
Czekając by równowaga wróciła
By Równowaga wróciła!
Tak jakby strach ją trzymał
Nie chcąc wyrównać oddechu
Ponownie jej serce zbywał
- Nie usłyszy ptaków śpiewu!
Nie nie nie usłyszy
Lecz szale chcą balansu
Spójność własną odzyskać
Nie słuchać lęków rozkazu
Równowagę znów pozyskać
Bo choć się kłócą ze sobą
Patrzą w to samo okno
I jest w nich też jedno słowo
Choć teraz chce deszczu dotknąć
Deszczu...deszczu dotknąć
Równowaga zachwiana
Chybocze się na szalach
Serce i rozum na to im pozwala
Kto skończy tę grę?
Kto będzie miał dość?
Czy ciągle będą robić sobie na złość?
Może emocje są jednak im znane
Lecz w kurzu szali stały się rozchwiane
Może gdy spojrzą w to samo okno
Szale poczują balans
Przestaną we łzach moknąć
We łzach moknąć
Nie szukaj jej na wietrze
Nie znajdziesz jej na zewnątrz
Ona ci cicho szepcze...- " Tu jestem
I Ty jesteś tu ze mną "
Oddech wiatr uspokoi
I burze lęków w sercu
I równowagę też wyzwoli
By nie chybotała sięw głuchym dźwięku
Nie nie nie chybotała
zetrze też kurz ze spojrzenia
Niech wzrok skieruje w okno
Nie musi się dalej chybotać!
Ni w deszczu ciągle moknąć!
Ciągle moknąć!
Bo szale chcą balansu
Ten spokój wspólny poczuć
Nie pragną już hałasu
Ni łez też tych na oku -Łez na oku!
Niech wróci spójność nowa
Wyrwie je z pętli przestrzeni
Niech chaos nie mąci umysłu
Równowaga myśli jego zmieni
To impuls to jeden oddech
I Jedno wspólne ich spojrzenie
Przechodzi z jednej szali
- Ja drugą teraz zmienię!
Bo choć się wzbraniało tyle
Nie chcąc emocji przyjąć
Poczuło nagle, że nie żyje
Wróciło by z sercem się nie minąć
z sercem się nie minąć
Równowaga zachwiana
Chybocze się na szalach
Serce i rozum na to im pozwala
Kto skończy tę grę?
Kto będzie miał dość?
Czy ciągle będą robić sobie na złość?
Może emocje są jednak im znane
Lecz w kurzu szali stały się rozchwiane
Może gdy spojrzą w to samo okno
Szale poczują balans
Przestaną we łzach moknąć
We łzach moknąć
Nie szukaj jej na wietrze
Nie znajdziesz jej na zewnątrz
Ona ci szepcze...- " Tu jestem
I Ty jesteś tu ze mną "
Oddech wiatr uspokoi
I burze lęków w sercu
I równowagę wyzwoli
By nie chybotała się w głuchym dźwięku
Nie nie nie chybotała
Nie chybotała się w głuchym dźwięku