Narastało po mału napięcie
Jakby miało coś nadejść
To jedno spojrzeń muśnięcie
I to zetknięcie
Ponowne zetknięcie z czymś
Nieoczekiwanym Nieodgadnionym
I dotąd im nieznanym Nieznanym nie nie
Im nieznanym
Ten jeden zagadkowy uśmiech
Tak nagle w przestrzeń wysłany
Później tylko chwila oczekiwania
Miała być ulotna Lecz została do rana
Miała miała być ulotna
Lecz została została do rana
Może tak musiało być
Może stało się to co miało się stać
Może coś co jest nieodkryte
Sprawiło że chwila przestała się bać?
Nieoczekiwane w oczekiwane
Zaczęło się przeradzać
Z dawnych myśli Kogoś tak nagle wyswobadzać
To było zaskoczenie
Tak nagłe jak nagły jest wiatr
Jakby coś w głowie mówiło
Jakby wskazało kolejny szlak
Myśli Już go nie ściskały
Nie chciały zatrzymywać dalej
Niech tak idzie niech tak płynie
Niech unoszą go oceanu fale
Niech unoszą unoszą go w nieoczekiwane
I została Została ta jedna
Jedna chwila oczekiwania
Oczekiwania Na to co ma nadejść
Spojrzeniom dotąd całkiem nieznana
Choć zdaje się być zaskoczeniem
Ukryte za tym jednym
Tym jednym głębi spojrzeniem
Choć łączyła się z ciszą
Ciszą niecierpliwą samą w sobie
To została- została by być tą chwilą
Chwilą Ich spojrzeń ich jednym słowem
By być chwilą chwilą ich spojrzeń
Może tak być musiało
Może stać się tak bardzo teraz chciało
Choć jeszcze do niedawna
Nic na to nie wskazywało
Jakby było ukryte dotąd nieznane
Choć było od dawien - oczekiwane
Lecz
Nie było słów nie było spojrzeń które się widziały
Przechodziły obok siebie i dotąd się nie znały
Nie nie dotąd się nie znały
Jednak to jedno słowo ukryte w spojrzeniu
Ten błysk wysłany temu drugiemu
I to wzajemne dusz ich porozumienie
Jakby miały znów się spotkać
By spełnić swoje własne pragnienie
Jakby cisza nie chciała już być ciszą
Chcąc by spotkali się i ujrzeli swą głębię
Jakby niewidzialne siły chciały by zatonęły w niej z odwagą i tak pewnie
Zatonęły w niej zatonęły tak pewnie
W tej spojrzeń nieskończonej głębi
w tym oceanie nieodkrytej jego toni
Było coś co przyciągało je do siebie
Zmuszając by za kolejną falą pogonić
I choć chcieli by cisza wciąż trwała
oceanu szkwał i wysoka fala
ciszę tą teraz im przerwała
Spokój w niecierpliwość zaczął się przeradzać
Łagodne wody oceanu w gwałtowny sztorm przeobrażać
Niech toń będzie jeszcze głębsza
Niech porwie do siebie te dwa spojrzenia
Niech zatoną w swych cichych szeptach
I poczują ukryte w oceanie pragnienia
poczują ukryte oceanu pragnienia
Bo gdy szkwał przychodzi
Gdy wysokie fale coraz bardziej
Rozbryzgują się o brzegu skały
Spojrzenie nie chce od spojrzenia już odchodzić
Jakby siebie przez wieki w tej oceanu głębinie zawsze znały
Jakby siebie siebie zawsze znały
W tej toni w tej oceanu głębinie
Jakby spotkać się teraz miały
Spotkać się miały
Bo W tej spojrzeń nieskończonej głębi
w tym oceanie nieodkrytej jego toni
Było coś co przyciągało je do siebie
Zmuszając by za kolejną falą pogonić
I choć chcieli by cisza wciąż trwała
oceanu szkwał i wysoka fala
Tą ciszę teraz im przerwała przerwała