Za oknem pada deszcz i wieje wiatr
Choć w domu jest spokój, trafia mnie szlag
Nie stoję na wietrze deszcz mnie nie moczy
Lecz czuję jak ma dusza w nim teraz sobie kroczy
Choć szaro na dworze
Choć pustka jest dziwna
Ma aura jest dzisiaj w sobie przedziwna
Nastroje wirują tańczą z emocjami
A ja...ja podążam ich kolejnymi szlakami
Dziś postanowiłam wyłączyć się na świat
Niech dalej szaleje niech targa nim wiatr
Bo moje emocje pragną ukojenia
nie tego chaosu co rwie ich marzenia
Co rwie marzenia
Patrzę przez szybę nic się nie dzieje
Deszcz zabrał życia wiatr ciągle szaleje
I targa drzewami i łamie gałęzie
W powiewie groźnym pręży się potężnie
A moje emocje chyba z nim są targane
Bo spokój im dzisiaj- to ziemie nieznane
Choć nie chcą chaosu ciągną gdzieś do burzy
Niech szlag je trafi! Spokój mój chcą zburzyć! Spokój chcą zburzyć!
Chyba już dosyć tych ciągłych huśtawek
Choć w głowie karuzela- już się nie bawię!
Może ten deszcz i krople też jego
Uciszą mój stan odepchną od złego
Niech wiatr dalej wieje niech łamie gałęzie
Ja we własny spokój sobie odejdę
W spokój odejdę
Bo choć pogoda może i zdradliwa
Nie będzie mymi nastrojami tak ciągle kiwać
Zamykam się na świat na ten chaos wszelaki
Niech w mojej głowie śpiewają teraz ptaki
Pofrunę gdzieś z nimi w tę przestrzeń wolności
Obmyta z hałasu i ciągłych wątpliwości
Może gdzieś w niebie znajdę swoją chmurę
Usiąde sobie na niej i do serca przytulę
A tam...tam na dole, niech świat szaleje
Choć jest widoczny dla mnie nie istnieje
Niech ciągle wiruje burząc mrowiska
Może dzięki temu w kimś zapali się iskra
Może też spojrzy dostrzeże ten chaos
I może jak mnie, komuś też, nie będzie to grało
Bo kiedy jest cisza i nic się nie dzieje
Tak powierzchownie świat do innych się śmieje
Na drugim planie jest prawdziwa narracja
To co jest tutaj to fikcja dwuznaczna
To fikcja dwuznaczna
kiedy mrowisko zostaje zburzone
W wietrze i wichrach serce zostaje natchnione
Pozorny spokój wypływa z iluzji
I widać wyraźnie- świat pragnie transfuzji
Pragnie transfuzji
choć jeszcze do niedawna emocje mną targały
Teraz siedząc w chmurach widzę jaki świat jest mały
Mógłby być większy by serc więcej zmieścić
Lecz chyba nie wszyscy chcą jego prawdziwej treści
Nie nie nie wszyscy
Chyba już dosyć tych ciągłych huśtawek
Choć w głowie karuzela- już się nie bawię!
Może ten deszcz i krople też jego
Uciszą mój stan odepchną od złego
Niech wiatr dalej wieje niech łamie gałęzie
Ja we własny spokój sobie odejdę
W spokój odejdę
Za oknem ciągle pada deszcz wieje wiatr
W domu jest spokój mnie nie trafia już szlag
Bo deszcz też obmywa niesie początek
Przenosi w spokój twój cichy zakątek
Gdzieś w chmury dalekie w przestworza wolności
Z dala od chaosu tych ciągłych zawiłości
Ciągłych zawiłości