On był samotny Jej było źle
Gdzieś w internecie poznali się
On ją zaprosił na kieliszek wódki
Myśląc że utopi w niej swoje smutki
Ona nie chciała wciąż się wzbraniała
Choć ją kusiło nieśmiałą wciąż grała
Nieśmiałą nieśmiałą grała
On jednak nalegał słodkie słówka prawił
Chciał się z Nią napić a potem pobawić
Więc ganiał za Nią wirtualnymi ścieżkami
Pisząc poematy pod Jej postami
Samotność Jego była zbyt długa
Wszak własna dłoń to nie posługa!
Lecz On nie szukał tylko zabawy
Chciał fajnej szczerej przyjaznej baby
Ona myślała nad jego zalotami
"Może faktycznie gdzieś się spotkamy?"
"Może On wcale nie jest taki zły
I tak mam nudne ostatnio dni"
Więc w końcu zgodziła się na spotkanie
"Może i będzie całkiem fajne?"
On się ucieszył na tę wiadomość
Wszak równy był z Niego jegomość
Zaprosił pannę na film do kina
"Niech się rozerwie trochę dziewczyna"
Potem pójdziemy pogadać szczerze
Niech wie Że w przyjaźń i miłość tak ciągle wierzę
I kiedy razem napijemy się wódki
Jeśli nam się zachce trochę pofiglować
Nie będziesz miła niczego żałować!"
Lecz Jej nie figle były w głowie
Nie nie nie figle
Czekała więc cierpliwie co facet powie
Chciała go poznać miło spędzić czas
On w głębi duszy tego samego chciał
I tak się stało co miało się stać
Spotkali się - nie tylko raz!
A Jej już wcale nie było tak źle
Wzburzył w niej łajdak gorącą krew
A On zobaczył w Niej siebie samego
Oj niedobrze niedobrze drogi kolego!
Miało być tylko jedno spotkanie
Chwil kilka spędzonych na figlowanie
Lecz ta znajomość wirtualnie rozpoczęta
Stała się owocna i niezwykle namiętna!
Zapragnęli oboje spędzać więcej czasu
Więc poszli dnia jednego na grzyby do lasu
Tam On jej wyznał zrywając borowika
Jakże mu się podoba jej natura dzika!
Ona z lubością przyjęła jego czułe słowa
Kochać go była już chyba teraz gotowa
Choć dni rodziły pewne wątpliwości
Zapragnęli oboje wzajemnej miłości
Lecz życie to nie tylko leśne spacery
To także rachunki i dni dość chimeryczne
On czasem rzucał w kąt swe poematy
Gdy mu światłowód rwał się w pół debaty
Ona zaś choć gotowa na wielkie kochanie
Wciąż się martwiła "Co z nami zostanie?"
Czy ten borowik co w lesie znaleziony
To symbol szczęścia czy żart nieproszony
Postanowili więc sprawdzić swą krew
Nie tylko w lesie wśród szumu drzew
Gdy noc zapadła a wódka schłodzona,
Wpadła mu wreszcie w spragnione ramiona
Już nie nieśmiała już nie wirtualna
Stała się dlań realnie wręcz nienasycalna
On choć jegomość bywał ułożony
Przez jej dzikość został całkiem zniewolony
Zapomniał o kinie o smutnych dniach w sieci
Gdy w ogniu namiętności czas tak szybko leci
Dziś gdy siadają wieczorem przy kawie
Wspominają te posty i "podejście" do babiej
On już nie pisze wierszy pod postami
Bo woli ją czuć pod swoimi palcami
Ona zaś wie że choć internet kłamie
Tym razem los podał jej silne ramię
I choć miłość z sieci ma opinie różne
Te ich wspólne noce wcale nie są próżne
A morał z tej fraszki płynie dość prosty
Warto czasem z wódką spalić stare mosty!