[Intro]
(Klik klik bang bang)
Myślałeś, że to bajka? To jebany horror, ziomuś.
Złote łańcuchy zamieniły się w kajdany.
Psychicznie? Złamany. Fizycznie? Skazany.
[Zwrotka 1]
Moi ziomale wszędzie? Chyba kurwa w snach,
Miałem ich wszędzie, póki w portfelu był piach.
Siedem dni w tygodniu, siedem różnych suk,
Każda brała do buzi, jakbym był ich bóg.
Fury pod domem jak w jebanym salonie,
Dziś Mercedes, jutro Beemka, tonąłem w tym betonie.
Siana tak dużo, że jebać przeliczarki,
Rzucałem na wagę te brudne banknoty i marki.
Na Czechy przemyty, towar szedł w kilogramach,
Czułem się nietykalny w tych złotych kajdanach.
[Refren (x2)]
Wszystko się jebało, gdy noga się podwinęła,
Jakaś sprzedajna kurwa mnie w końcu cyknęła.
Waga, hajs, dziwki – to wszystko to pizda,
Gdy wjeżdżają psy, a ty nawet nie masz gdzie sie skitrać.
Konfidentów nie brakuje, to jebane kurwy i szuje.
[Zwrotka 2]
Pierwszy wjazd – na kuriera, psy na kwadracie, umysł umiera.
Drugi raz – na garażu, wjechali jak do siebie nie mieli nakazu.
Trzeci, czwarty, piąty, kurwy atakują na wszystkie fronty.
Moja była na komendzie... każda menda słucha.
Co się okazało to pół komendy też ją rucha.
Dawała dupy psom, dziwka ma to w naturze,
Przez nią wstydzę się na mieście wychodzę z kapturze.
Przez to kurestwo klienci nagle się rozpłynęli,
Zostałem sam prawie, gdy mnie w końcu przymknęli.
Ledwo siadłem na puszkę, zatrzasnęli mi zamek,
Ona już z obcym typem w aucie robiła ten taniec.
Z tyłu na kanapie, brała go pod niebiosa,
A ja w celi gniłem, mówiła (to nie jest tak jak wyglądaa)
[Refren]
Wszystko się jebało, gdy noga się podwinęła,
Jakaś sprzedajna kurwa mnie w końcu cyknęła.
Waga, hajs, dziwki – to wszystko to pizda,
Gdy wjeżdżają psy, a ty nawet nie masz gdzie sie skitrać.
Konfidentów nie brakuje, to jebane kurwy i szuje,
Dostałeś mniejszy wyrok ogólnie,
nie liczyłeś się z tym co moje dziecko poczuje.
[Zwrotka 3]
Wyskoczyłem, znalazłem kogoś, kto serce mi dał,
Prawdziwa miłość, nie żaden jebany szlauf.
Czasami jest ciężko ale damy radę, chodź bym musiał złamać każdą swoją pierdoloną zasadę.
Chciałem żyć czysto, odciąć się od tego gówna,
Ale przeszłość to dziwka, co zawsze ci dorówna.
Bilet do paki, list gończy na karku,
Znowu to samo, jak w jebanym lunaparku.
Wszystko się pierdoli, znowu ucieczka i normalnie,
Niewierze kurwa zaraz rozpierdol w łeb na ścianie.
Ona trzyma mnie na smyczy ma własne zdanie,
Dziękuję że jesteś nie zostawiaj mnie kochanie,
Wyjedziemy będzie dobrze rzucimy ćpanie,
powstanie nowy porządek i zrobimy to poprawnie.
[Outro]
Znowu to samo...
Jebane życie.
Mówili "bądź lojalny", a sprzedali mnie za paczkę szlugów.
Najwięksi gangsterzy, kiedyś szacunek na ulicy, teraz nie splunąłbym w ich stronę, jebane sześćdziesiątki, padają jak ptaki, rozpierdalają się jak bmka na letnich w zimie. Może to minie, a może będzie gorzej.
Jebać to wszystko.
Jebać te kurwy.
Jebać policje
Z Prokuratury kpić
Sędzia to dziwka tylko Bóg może mnie sądzić