[Zwrotka 1]
Znowu ta sama płyta (zryta), drzesz ryja o byle gówno,
Kocham cię jak nikt, ale przez te kłótnie jest mi duszno.
Zamiast być oparciem, jesteś moim jebanym cieniem (kamieniem),
Każde twoje słowo to dla moich nerwów więzienie.
A wy? (Heh) "Bracia" od kreski (masz coś?), kurwa, jebać waszą lojalność (chorągwy),
Sprzedaliście mnie za bezcen, pokazaliście że nie warto.
Byli ziomale, dziś wrogowie, co za plecami szczują,
Myśleliście, że upadnę? Tylko wam w pyski plują (haa-twu).
Mój krajobraz (mój świat). Nie stój mi na drodze, bo cię zmiotę (zgniotę),
Mam w sobie chłód, gniew i na krew ochotę. (Ochotę)
[Refren]
Biały kryształ na lustrze, euforia kradnie mi wdech,
W tym bagnie pełnym kłamstw słyszę tylko własny śmiech (ha ha).
Dla syna oddam życie, choć los go ciężko potraktował,
Zabiję każdego, kto zrobi mu krzywdę będę kurwy bombardował.
Krew, kreski i łzy – to mój świat, dzień sądu was nie ominie,
Nie zatrzymasz mnie teraz, póki serce mi jeszcze bije.
[Zwrotka 2]
Kolejna kreseczka kryształku, i nagle świat przestaje tak boleć.
Chwila euforii, o wszystkim na chwilę zapomnieć.
Mocna twoja gadka, ale to tylko pierdolenie,
Nie znasz mnie a pierdolisz, ty kurwo jebie ciebie codziennie.
Nie wejdziesz w moje buty nawet byś się nie odważył,
Nigdy nie czułeś ciężaru na moich barkach, nie wiesz ile waży.
Wszystko wiruje, chemia w żyłach ma kurwa moc,
By przetrwać kolejny dzień i kolejną spierdoloną noc.
Ale potem patrzę na niego – mój syn, moje życie,
Każdą kule wystrzeloną w twoją stronę tatuś na klate przyjmie (kazdą kurwę)
Boli mnie każda jego łza, idziemy do przosu synek nasza walka trwa. (Kurwa fa la la)
Zrobię wszystko, rozumiesz? (Zrozum) Ukradnę, zabiję, zginę,
Byś ty miał lepiej, synku, zanim tata w tym bagnie zginę. (Zgine)
[Refren]
Biały kryształ na lustrze, euforia kradnie mi wdech,
W tym bagnie pełnym kłamstw słyszę tylko własny śmiech (ha ha).
Dla syna oddam życie, choć los go ciężko potraktował,
Zabiję każdego, kto zrobi mu krzywdę będę kurwy bombardował.
Krew, kreski i łzy – to mój świat, dzień sądu was nie ominie,
Nie zatrzymasz mnie teraz, póki serce mi jeszcze bije.
[Outro]
Nie patrz na mnie z litością, nie znasz tego ciężaru.
Nie byłeś w moich butach nawet byś nie udźwignął.
Kobieta, niegrzeczna, i kumple warci tylko pożaru.
Zostaję ja i mój młody. I parę gram towaru... (Towaru)