Z ciepłego snu budzi mnie myśl niejasna
Muszę wstać na palcach wyjść
Ty śpij bo sama tam muszę być
Gdy hymn poranka i psalm dla światła
Harfa w ptasich gardłach zagra by sławić blask dnia
Koło piątej stoję sama przed dworcem
Jedna myśl ciągle - dotrzeć tam przed słońcem.
Niebo pogodne dziś Wenus stoi wysoko, w końcu mamy wyż.
Bo tego roku chyba najcieplejsza z pamiętanych zim jest. Dzisiaj mróz i śnieg który spadł wczoraj
Mówi pod nogami że to grzech teraz spać w domach. Nie ma mnie pośród miejsc w których śnieg kona.
Tam gdzie sól w ranach piasek w oczach i szczęk łopat.
Zostawiam miasto we śnie niech snuje sen swój
Chcę być gdzie biel jest i pieśni snuje bez dźwięku
Ballady o sercu jak śnieg czystym drugim jak śnieg zimnym
I trzecim co jak śnieg milczy - niech mówi
Muzyka śnieżnych pól i krótkich dni
Różowych nocy ciepłych ust i wietrznych chwil
Bez nich dziś byłabym tylko jedną z tych
Co słyszą dźwięki ale nie potrafią zgłębić ich
Muzyka śnieżnych pól i krótkich dni
Różowych nocy ciepłych ust i wietrznych chwil
Bez nich dziś byłabym tylko jedną z tych,
których gdy dziecko się zbudzi zadręczy ich wstyd
Opowie Ci prawdę jak bajkę
Muzyka śnieżnych pól pokaże Ci magię naprawdę
Unika zbędnych słów gdy śpiewa każde jest ważne
Mówi jak mędrcy Klucz to mieć wyobraźnię bez barier
Około siódmej jestem już na miejscu
Na widnokręgu gasną gwiazdy już świat zamarł w napięciu
Aż odsłoni kurtynę noc i gwiazda koncertu
Dostanie ptasich skrzydeł aplauz już na samym wejściu
Jest już czerwony wybuch horyzontu
I cień za mną pada na śnieg jak wyrzucony spod stóp
Gdzieś za mną zaspa na biel jak wybudzony głos pól
Podaje dalej i dalej wieść o wschodzącym słońcu
Niech słowa się jak śnieg iskrzą
Zanim wrócą tam gdzie jest ich dom
Niech pieśni swej milion szkieł
Odłupywanych od niebieskich sfer przez zimę
Pozwoli znaleźć sens przez chwilę
Muzyka śnieżnych pól i krótkich dni
Różowych nocy ciepłych ust i wietrznych chwil
Bez nich dziś byłabym tylko jedną z tych
Co słyszą dźwięki ale nie potrafią zgłębić ich
Muzyka śnieżnych pól i krótkich dni
Różowych nocy ciepłych ust i wietrznych chwil
Bez nich dziś byłabym tylko jedną z tych
Których gdy dziecko się zbudzi zadręczy ich wstyd