Wchodzę w świat jak burza, światło i cień,
łamię zasady, robię to, co chcę.
Patrzę prosto w oczy, nie boję się spojrzeń,
moja skóra mówi więcej niż tysiąc słów w gazetach.
Kontrowersja to mój rytuał, seksapil mój znak,
piękno nie zna granic, a ja w nim zostawiam ślad.
Niepokorna, w moich żyłach ogień,
kocham życie, gdy świat patrzy z podziwem i wstrętem.
Nie do okiełznania, w każdej chwili świecę,
moja moc to ja, i to wszystko, czego trzeba w tym świecie.
Każdy krok jest jak sztuka, każdy gest jak hymn,
wolność na mojej skórze, nikt nie zmieni tego rytmu.
Patrzę na świat przez różowe szkła odwagi,
seksowna, pewna, wciąż na granicy magii.
Nie boję się opinii, bo znam swoją wartość,
świat jest mój, gdy tańczę w świetle własnej chwały.
Niepokorna, w moich żyłach ogień,
kocham życie, gdy świat patrzy z podziwem i wstrętem.
Nie do okiełznania, w każdej chwili świecę,
moja moc to ja, i to wszystko, czego trzeba w tym świecie.