W twoich oczach snuje się poranek,
jak stary film wyblakły od wzruszeń.
Idę za tobą — choć nie wiem dokąd,
bo każdy krok brzmi jak niedopowiedziana pieśń.
Twoje milczenie ma swój ciężar,
a jednak unosi mnie wyżej niż krzyk.
Ooo… jakby czas zatrzymał się w dłoniach,
gdy dotykasz mnie półcieniem spojrzeń.
Ooo… i znów unoszę się nad sobą,
jakbym wracała z dalekiej podróży w głąb twojego imienia.
Ty i ja — dwie nuty w jednej chwili,
co drżą lecz nie pękają
Twoje słowa spadają jak powolny deszcz,
co budzi wspomnienia, których nie zna nikt.
W sercu gra mi rytm trochę zapomniany,
jakby ktoś odkurzył stare winyle duszy.
A kiedy stoisz tak blisko,
świat rozmywa się jak akwarela na wietrze.
Ooo… jakby czas zatrzymał się w dłoniach,
gdy dotykasz mnie półcieniem spojrzeń.
Ooo… i znów unoszę się nad sobą,
jakbym wracała z dalekiej podróży w głąb twojego imienia.
Ty i ja — dwie nuty w jednej chwili,
co drżą, lecz nie pękają