W kawiarni na rogu znów rodzą się legendy,
on patrzy na nią, jakby świat miał pęknąć w pół.
Ona zna takich — trzech już ma na pętlach pamięci,
ale lubi, gdy ktoś myśli, że odkrywa nowy ląd.
Ludzie tu sprzedają swoje marzenia za drobne,
a romanse? Jak papierosy — palą, choć szkodzą wszystkim.
I nikt nie pyta o prawdę, bo prawda psuje zabawę,
gdy każde kłamstewko pachnie bardziej kusząco.
Ach, kochaj mnie dziś, a jutro udawaj, że nie pamiętasz —
to najnowszy sport miasta, wszyscy grają nago pod płaszczem.
Śmiej się głośno, choć w głowie liczysz warianty ucieczki,
bo w tym teatrze romansów przeżyć to kwestia sprytu, nie serca.
Na chodniku dwie panie recenzują cudze życie,
jakby miały doktorat z moralności stosowanej.
On zdradza ją, ona jego — rachunek wychodzi zero,
ale każdy udaje, że to miłość, tylko "w wersji roboczej".
Świat wiruje szybciej od plotek, co krążą jak komety,
a w ich ogonach świeci to, czego nikt się nie przyzna:
że wszyscy są tu spragnieni bliskości,
ale nikt nie ma odwagi zdjąć maski pierwszy.
Ach, kochaj mnie dziś, a jutro udawaj, że nie pamiętasz —
to najnowszy sport miasta, wszyscy grają nago pod płaszczem.
Śmiej się głośno, choć w głowie liczysz warianty ucieczki,
bo w tym teatrze romansów przeżyć to kwestia sprytu, nie serca.