Patrzę na ciebie, a w oczach mam burzę,
każdy twój gest jak cień dawnych złudzeń.
Miłość nasza spadła w ciszy na marne uliczki,
a ja wciąż płaczę pod lampami, szukając ciebie w lustrze.
Nie wracaj, choć serce me wciąż woła,
twoje słowa paliły mnie jak ogień skryty.
Miłość nasza to teatr, w którym każdy płakał solo,
a ja zostaję sama, w pustce i w tej ciszy zaklętej.
Twój uśmiech był trucizną, której smak pamiętam,
a ja wciąż kocham cię wbrew wszystkim zakazom.
Moje dłonie pragną cię, choć wiem, że to grzech,
i w każdej nocy powtarzam twoje imię w pustym łóżku.
Nie wracaj, choć serce me wciąż woła,
twoje słowa paliły mnie jak ogień skryty.
Miłość nasza to teatr, w którym każdy płakał solo,
a ja zostaję sama, w pustce i w tej ciszy zaklętej.
---
Mogę też zrobić wersję bardziej pikantną i kontrowersyjną, w której kobieta prowokuje, ale i zdradza swoją samotność – taki romantyzm z pazurem. Chcesz, żebym taką zrobiła?