Przechodzisz przez moje myśli jak ciepły wiatr,
co budzi to, co dawno spało.
Każdy twój gest rozciąga czas,
jakby świat chciał nas słuchać, a nie tylko patrzeć.
I kiedy zbliżasz się o krok,
serce gubi równowagę, lecz nie chce jej odzyskać —
bo w twojej bliskości jest coś,
co pamięta nawet dusza.
Być może blisko nam do siebie, być morzem chciałam tylko dla Ciebie. Morzem, w którym toniesz do utraty tchu, morzem w którym za nic nie wiesz czym jest grunt.
Czasem boję się, że to tylko sen,
a jednak twoje dłonie znają każdy mój cień.
W twoim głosie jest spokój,
ten, którego zawsze mi brakowało,
jakbyś zbierał moje porozrzucane myśli
i składał je w jedno.
I wtedy wszystko jest proste —
jakby świat został z nas dwóch i niczego więcej.
Być może blisko nam do siebie, być morzem chciałam tylko dla Ciebie. Morzem, w którym toniesz do utraty tchu, morzem w którym za nic nie wiesz czym jest grunt.