Na rogu ulic wciąż migocze neon,
jak echo dawnych snów, co pachniały deszczem.
Przechodnie mijają mnie jak cienie,
a ja słucham ciszy, co drży pod sercem.
Bo kiedy noc znów wzywa do spowiedzi,
wiara prowadzi mnie przez szept pragnienia.
A romans chwili rodzi się w otwartym sercu —
i tak znów wracam do swojego olśnienia.
W kieszeni noszę wiarę jak talizman,
A w spojrzeniach przechodniów szukam romansów losu. I choć wciąż uczę się tej otwartości, to każde spotkanie niesie nową krople światła w mroku
Bo kiedy noc znów wzywa do spowiedzi, wiara prowadzi mnie przez szept pragnienia. A romans chwili rodzi się w otwartym sercu - i tak znów wracam do swojego olśnienia.