Poznałam na koncercie typa co,
uśmiechał się do mnie - to nie byle co.
Przenikał swym spojrzeniem, jak mało kto,
Poprosił mnie do tańca - więc dłoń za dłoń
Tańczyliśmy całą noc, aż nadeszło rano,
Utulił na pożegnanie no i zostałam sama.
Z pamięci mej nie wyszedł ale dalej wyszła drama, bo zgubiłam się na drodze, którą dobrze znałam.
Wracałam do domu i pomyliłam ścieżki, próbowałam sobie pomóc, ale jego widok mnie oślepił.
Bateria w telefonie padła do zera, byłam zdana na siebie - jasna cholera.
(Którędy do domu? Co się tutaj dzieje) Czy dotrę do niego - mam taką nadzieje.
Ale halo, proszę państwa - poznaje tereny. Chyba mnie olśniło - no w końcu! O jeny!
Leżę już w łóżku, lekko spięta ale z ulgą.
W mojej głowie pan z imprezy chyba na dobre utknął.
Czekam na mocny sen i oby do jutra. Jak sięgne po swój tel, chce usłyszeć ten dźwięk...
Dźwięk wiadomości...w której piszesz...
Ciągle myślę...
O Tobie...
Spotkajmy się...
Czekam za rogiem