Spalone zostały mosty dawne
Głosy przeszłości już odeszły
Nie ma tego co w słońcu blaknie
minęło... to czas, ten czas zamierzchły
Jeszcze ktoś stoi nad przepaścią
Patrząc na resztki dryfującego drewna
Lecz to co odeszło świeci zbyt jasno
To chwila ta chwila jedna niepewna
Chwila niepewna
Może naukę czas wynieść z tego
Nie wracać do czasu zamierzchłego
Bo stać się musiało zbyt słabe było
Konstrukcję mostu w ogniu rozmyło
To nie nadzieja lecz pustka rosła
Łódź bez kierunku bez silnego wiosła
Nie miała racji w swojej podróży
Most musiał upaść na zawsze się zburzyć
Na zawsze się zburzyć
Spalone nadzieje nie były nadziejami
Lecz tylko kruchymi mostu kłodami
Zbyt jasne było że koniec przyjdzie
Burza wzburzy wodę.. odejdzie gdzie indziej
Konstrukcje słabe muszą ulec zniszczeniu
Samozatopieniu i samospaleniu
Bo to co się chwieje rozmywa nadzieję
Przestaje BYĆ- już nie istnieje
Już Nie istnieje
kiedy wątpliwość zaczyna się wkradać
pytania chce ktoś nagle zadawać
Widzi inaczej... jasno i wyraźnie
Noc światła już więcej...więcej mu nie kradnie
Słowa osnute mgieł wątpliwościami
Stały się chwiejnym mostem jego iluzjami
Jego iluzjami
Coś upaść musiało by odnaleźć spokojne wody
Coś zburzyć się dało....
Mosty miały kruche kłody
Miały kruche kłody
Może czas wynieść mądrość ze spalenia
Co nieprawdziwe stanęło w płomieniach
Choć nad przepaścią chwieje się kłoda
Po burzy spokojna robi się woda
Bo łódź potrzebuje stabilnej fali
By wiatr nadziei w żaglach rozpalić
By wznieść nowy most
Niech do horyzontu zaprowadzi
Tam lepszy czeka los
bezpiecznie cię przeprowadzi
Bezpiecznie przeprowadzi
Może naukę czas wynieść z tego
Nie wracać do czasu zamierzchłego
Bo stać się musiało zbyt słabe było
Konstrukcję mostu w ogniu rozmyło
To nie nadzieja lecz pustka rosła
Łódź bez kierunku bez silnego wiosła
Nie miała racji w swojej podróży
Most musiał upaść na zawsze się zburzyć
Na zawsze się zburzyć
Teraz tylko idź po stabilnym moście
Niech siła nie upada Lecz z krokiem rośnie
Mosty zniszczone odeszły w zapomnienie
Zostały w pamięci wiatru westchnieniem
Niech fale kołyszą łódź przeznaczenia
Niech nadzieja kierunku twego nie zmienia
Nie nie nie zmienia
Stąpaj spokojnie po stabilnych kłodach
Tam jest twój dom
Gdzie jest spokojna twa woda
Spokojna twa woda
Spalone nadzieje nie były nadziejami
Lecz tylko kruchymi mostu kłodami
Zbyt jasne było że koniec przyjdzie
Burza wzburzy wodę.. odejdzie gdzie indziej
Konstrukcje słabe muszą ulec zniszczeniu
Samozatopieniu i samospaleniu
Bo to co się chwieje rozmywa nadzieję
Przestaje BYĆ- już nie istnieje
Już Nie istnieje