Motyle... jest ich tyle
Cóż za magia w nich się kryje?
Może jesteś jednym z nich?
Nie chcesz ze skrzydłami dalej się kryć?
Bo gdy przychodzi ta chwila wiosny
Gąsienicy czas staje się radosny
ile jeszcze można wisieć na gałęzi?
Wracać do bólu w smutku się więzić?
skrzydła chcą rosnąć lecz noc im nie daje
Choć gąsienica motylem się staje
Motylem się staje
Motyle lata ich tyle
Ich skrzydła dają im siłę
Może to chwila rozkwitu wiosny
Czas dla motyli ten czas radosny
Noc nie zatrzyma ich wzrostu pięknego
Z poczwarki się zrodzi szept natchnionego
Choć skrzydła wątłe choć wiatr je targa
Taniec motyli to wiosny magia
Wiosny magia
Nie pora jest na dalsze czekanie
W motylich skrzydłach słychać wołanie
Jakby na morzu wiatr dmuchał w żagle
Pora jest poczuć tej wiosny magię
Ona porywa do odrodzenia
Niech kokon przepadnie!
Niech zacznie się zmieniać!
Motyl już nie chce być na gałęzi
We własnym kokonie dalej się więzić
Nieważne są noce ni innych słowa
Poczwarka na magię jest teraz gotowa
Jest teraz gotowa
Czujesz że jesteś jej gąsienicą?
inni gdy patrzą nagle się brzydzą?
Nie widzą piękna w mgle ciągle błądzą
I życia swoje jak innych też mącą
To co jest piękne odpycha ich nagle
Śpią dalej w kokonach rwąc duszy żagle?
Nie zdadni są na szczęście ni wiosny magię
To co jest ich niech będzie ich dalej
Niech wiją się wiją we własnym żale
Bo nieraz gąsienica gąsienicą zostanie
I piękno wiosny jest jej nieznane
Jest jej nieznane
Zobacz spojrzenia- patrzą i nie widzą
Gdy ujrzą poczwarkę po cichu szydzą
Puste ich oczy mgła je zakryła
Choć chciały zobaczyć noc nie pozwoliła
Bo piękno wiosny wzrasta po cichu
Jej magia jest skryta w ziemi kielichu
Gdy gąsienica zapragnie polecieć
Śpiący w kokonie nie będzie nic wiedzieć
Nie nie nie będzie wiedzieć
Poczwarka...śpi przez chwile
Ona już na gałęzi - już się nie wije
Bo kiedy przychodzi ten jeden moment
Gdy cisza jej nocy staje się słowem
Już nie w kokonie chce dalej żyć
Lecz pragnie ból z deszczem - ból z siebie zmyć
Bo ile można siedzieć na gałęzi?
W czyimś odmęcie ciągle się więzić?
Gdy czas jak wiatr popycha do zmian
Pomimo bólu i dawnych nocy ran
Dawnych nocy ran
Nie pora jest na dalsze czekanie
W motylich skrzydłach słychać wołanie
Jakby na morzu wiatr dmuchał w żagle
Pora jest poczuć tej wiosny magię
Ona porywa do odrodzenia
Niech kokon przepadnie!
Niech zacznie się zmieniać!
Motyl już nie chce być na gałęzi
We własnym kokonie dalej się więzić
Nieważne są noce ni innych słowa
Poczwarka na magię jest teraz gotowa
Na magię jest gotowa
To transformacja to czas radosny
Motyle chcą dotknąć magii tej wiosny
Nie pora na łzy ni ból tkwiący w duszy
Wiatr w kokon dmuchał poczwarkę jej skruszył
Teraz czuć fale żagle wiatr rozwinął
W spokojnym morzu bóle chcą zginąć
Bo kiedy motyl chce być motylem
W poczwarce swe skrzydła zawsze odkryje
Skrzydła zawsze odkryje
Skrzydła odkryje!