Obiecaj że jutro znowu będzie
Przyjdzie wraz z chwilą wschodu słońca
Że księżyc nocą ponownie wyjdzie
I będzie błyszczeć do nocy końca
Obiecaj że łza ta jedna zniknie
Bo ciągle moczy twe blade lica
Że słowo dawne w ciszy umilknie
Nadejdą spokojne koleje życia
Spokojne spokojne koleje życia
Obiecaj
Obiecaj nie zabierać już więcej wspomnień
Bo bez nich pustka zagląda w okno
Niech będą w snach i ciszy słowie
Niech deszcz pozwoli im nocą moknąć
Bo kiedy to co było uśmiechem
Z pamięci zostaje wymazane
Odchodzi w dal z wiatru echem
Kaleczy serce zadaje mu ranę
Zadaje mu ranę
Obiecaj
Obiecaj że burza w sercu odejdzie
Nie będzie męczyć już jego bicia
Że znowu słońce po nocy wzejdzie
Tchnie w mgłę poranną oddechy życia
Bo kiedy chmury zawisły nad domem
Nie chcąc opuścić mieszkańców jego
Burza uderzała piorunem i gromem
By się schowali do mroku własnego
Obiecaj
Obiecaj być a nie tylko bywać
W chwili tej żyć i w niej przebywać
Bo gdy uciekasz unikasz jej
Nie daje ci spokoju ten nocy sen
Może gdy piasek na morskiej plaży
Twe stopy chłodem i ciepłem obdarzy
Poczujesz wiatr życia i lekkość jego
Te fale w słońcu morza wzburzonego
I może Zechcesz być w chwili prawdziwej
Fali płynącej a nie nieżywej
Obiecaj czuć nią każdą jedną - a nie w niej bywać tak jak poprzednio
Obiecaj
Obiecaj porzucić ciężary nie twoje
Bo zbyt przygarbiony w życiu jesteś
Nie widać uśmiechu lecz tylko znoje
Łzy i cierpienie są twoim szeptem
Czyjeś oczekiwania nie są twoimi
Czyjeś spojrzenie nie twoim własnym
Obiecaj już nie iść wciąż za innymi
Lecz za swym szczęściem tym słońcem jasnym
Obiecaj nie tracić chwil już na zawsze
Niech fale przyniosą ci zrozumienie
Obiecaj odejść od innych oczekiwań
Bo pod ich ciężarem tylko się chwiejesz
Obiecaj
Obiecaj uśmiech ten szczery taki
Nie sztuczny za maską dla niepoznaki
Bo maski chowają to co w tobie jest
Twą twarz prawdziwą i twój życia sens
Gdy się uśmiechasz tak szczerze od serca
Zima nawet tonie w pani wiosny szeptach
I maj swój widzisz i prawdę w wietrze
Uśmiechy te szczere- od masek są lepsze
Obiecaj smutek zostawić na później
Gdy przyjdą te chwile te bardziej trudne
Bo zawsze będą to nieuniknione
Tak życie było i jest złożone
Lecz gdy ich nie ma nieś radość w sercu
Obiecaj tańczyć tak tańczyć w deszczu
w deszczu
Obiecaj
Obiecaj sobie spokój wewnętrzny
Ciszę utkaną w harmonii ciała
Niech będzie świątynią gdzie nikt nie jątrzy
Gdzie cisza twoja jest doskonała
Bo kiedy krzyki ją zakłócały
Gdy chaos niszczył jej fundamenty
Zamiast wzrastać robiłeś się mały
Wpadałeś w pułapki i cudze odmęty
W cudze odmęty
Obiecaj
Obiecaj być a nie tylko bywać
Ze słońcem przebywać i nim oddychać
Niech wschody jego zachód zobaczą
Niech twe chwile żyją nie martwe płaczą
nie martwe płaczą
Bo kiedy giną w krzykach i burzy
świat twój tylko chce się zachmurzyć
Obiecaj że burza w sercu odejdzie
Nie będzie męczyć już jego bicia
Że znowu słońce po nocy wzejdzie
Tchnie w mgłę poranną oddechy życia
Tchnie oddechy Oddechy życia oddechy życia