Porzucam dawne bagaże
W nich tylko popiół i gruz
Przede mną jest wiele zdarzeń
One mnie wyrwą ze złych snów
Pamiętam jeszcze do niedawna
W ciągłym chaosie życie się chwiało
W me serce została wbita zadra
Boleć mnie wcale nie przestawało
Nie nie nie przestawało
Bagaży zbyt wiele ciągnęło się za mną
Choć to co było było już dawno
Kiedyś przychodzi w końcu ta chwila
Gdy budzi się w tobie ogromna siła
To co niesione było przez lata
Zostaje za drzwiami obcego już świata
Obcego świata
Wiem ile pracy do dziś zrobiłam
Jak się zmieniłam i jak odżyłam
Choć dni bywały w piekle spędzone
Zawsze trzymałam prosto koronę
Dawne chwile zbyt mocno bolały
Chciały mnie zabić lecz mnie nie znały
Bo kiedy żyjesz we własnej otchłani
Nie boisz się bólu co jest ci zadany
Nie nie nie boisz się
Dziś się odradzam dziś jestem sobą
Własną siłą własną odnową
Choć jeszcze oglądam się za siebie
Nie żyję w piekle lecz w swoim niebie
Wiem że wiązało się to z decyzjami
Gdy coś porzucasz kończysz ze łzami
Zostawiasz za sobą popiół i gruz
Znajdujesz spokój swój spokój znów
Nie mów że nie dasz rady że słaba jesteś
Że nigdy nie znajdą Cię chwile te lepsze
Wciąż się ociągasz wciąż patrzysz wstecz
Postaw w końcu kropkę Powiedz temu- Nie!
Bo to nie czas stoi w miejscu, lecz ty ciągle to robisz
Pierwszego kroku postawić się boisz
Lecz świat nadal szuka odważnych serc
Powiedz wreszcie złemu powiedz złemu- Precz!
Pamiętam wciąż i słyszę słowa
Gdzieś jeszcze za mną jest moja połowa
Chciałaby wrócić do klatek ciasnych
By leczyć innych kosztem własnym
Lecz pora na koniec obcych tych dążeń
I oczekiwań pełnych obciążeń
Bo gdy tak w otchłani swojej sobie krążę
Zaczynam tęsknić- tęsknić za słońcem
Zaczynam tęsknić za słońcem
Czekałam wierzyłam liczyłam dni
Ufałam bo serce ufać wciąż chciało
Lecz ciągłe czekanie zabierało sny
I z żalu w duszy wszystko drętwiało
Nie pora już na to by żyć w chaosie
Wiarę oddawać w puste czyjeś ręce
Bo kiedy pomyślę siebie nie znoszę
Ciągle w karuzeli ciągle się kręcę
Ciągle ciągle się kręcę
Dziś się odradzam dziś jestem sobą
Własną siłą własną odnową
Choć jeszcze oglądam się za siebie
Nie żyję w piekle lecz w swoim niebie
Wiem że wiązało się to z decyzjami
Gdy coś porzucasz kończysz ze łzami
Zostawiasz za sobą popiół i gruz
Znajdujesz spokój swój spokój znów
Nie mów że nie dasz rady że słaba jesteś
Że nigdy nie znajdą Cię chwile te lepsze
Wciąż się ociągasz wciąż patrzysz wstecz
Postaw w końcu kropkę Powiedz temu- Nie!
Bo nie czas- stoi w miejscu, lecz ty wciąż stoisz
Pierwszego kroku postawić się boisz
Lecz świat nadal szuka odważnych serc
Powiedz wreszcie złemu powiedz złemu- Precz!
Powiedz- Precz!