Zwrotka 1
Mówiła „kocham”, a ja brałem to na serio,
Ulica mnie uczyła, że nie ufa się aniołom.
Blizny pod bluzą, serce z betonu i szkła,
A ona jednym ruchem rozjebała to, co trwa.
Wracała nad ranem, zapach nie był mój,
Pytałem „co jest?” — mówiła „znowu masz zły humor, stój”.
Patrzyła w oczy, kłamała bez drżenia,
Ja topiłem przeczucia, bo bałem się spełnienia.
Refren
Mówiła, że kocha — dziś to tylko dźwięk,
Gdy inny dotykał ciebie, we mnie umierał sens.
Dzień, w którym ktoś obcy wszedł między nas dwoje,
To dzień, w którym straciłem wszystko, co swoje.
Zwrotka 2
Pamiętam ten moment, gdy prawda mnie dopadła,
Telefon w ręku, a w klatce piersiowej zapadła cisza.
Zdjęcia, wiadomości — każdy wers jak nóż,
Zdrada nie pyta, ona wbija się w duszę już.
Na klatce schodowej paliłem jednego za drugim,
Myślałem: „czym ja byłem, skoro mnie tak łatwo zgubić?”.
Dałem ci lojalność, ty dałaś mi strach,
Teraz zbieram się z podłogi, wśród pustych ścian.
Refren
Mówiła, że kocha — dziś to tylko dźwięk,
Gdy inny dotykał ciebie, we mnie umierał sens.
Dzień, w którym ktoś obcy wszedł między nas dwoje,
To dzień, w którym straciłem wszystko, co swoje.
Zwrotka 3
Nie gram ofiary, tylko mówię jak było,
Bo na ulicy prawda zawsze wychodzi siłą.
Nauczyłaś mnie chłodu, nauczyłaś mnie ciszy,
Teraz wiem, że miłość czasem boli najciszej.
Już nie pytam „dlaczego”, nie szukam win,
Zabrałaś część mnie, ale zostawiła instynkt.
Idę sam, bez ciebie, bez kłamstw, bez gry,
Bo lepiej być samotnym niż dzielonym na trzy.
Outro
Mówiła, że kocha…
A zdrada nie potrzebuje tłumaczeń.
Na bitach zostawiam ból,
Bo ulica pamięta wszystko.