[Zwrotka 1]
Każdy wieczór dociska mnie do ściany,
Jakbym był winny istnienia, jakbym nie miał prawa do własnej łzawy.
Zdejmuję z siebie dzień, warstwa po warstwie,
A pod spodem zawsze to samo — pusty środek i ciemne korytarze.
Cisza wchodzi bez pukania, rozlewa się jak trucizna,
Patrzę w sufit i liczę rysy, bo łatwiej liczyć beton niż myśli, które giną.
[Refren]
Czas gnije w kątach ścian, a ja razem z nim powoli,
Jestem błędem w czyimś śnie, który nigdy nie miał mnie objąć.
Każdy dzień to ciężar, każda noc to echo
Starych ran, które chowam głęboko w sercu, jak tajemniczy memo.
[Zwrotka 2]
Ludzie gadają, ale ja nie słyszę sensu,
Każde słowo odbija się, spada martwe, jak upadły pancerz człowieka.
Noszę twarz normalności, maskę przybitą do kości,
Każdy poranek boli bardziej niż noc, bo trzeba grać, że działa coś.
Ciało idzie przed siebie z rozpędu, a reszta zostaje wczoraj,
W popiołach wspomnień, w oddechu, który nie przestaje pytać „po co?”.
[Refren]
Czas gnije w kątach ścian, a ja razem z nim powoli,
Jestem błędem w czyimś śnie, który nigdy nie miał mnie objąć.
Nie jestem smutny — jestem zużyty, jak stara płyta,
Wszystko we mnie woła o przerwę, ale świat nie zna przycisku „stop”.
[Zwrotka 3]
Każde „będzie dobrze” brzmi jak kpina,
Każde „trzymaj się” waży tonę, a ja już nie mam siły, by wstać z ziemi.
Nie chcę znikać dramatycznie, chcę przestać czuć ciężar istnienia,
Chcę, żeby świat przestał mnie dusić swoją obojętnością i pozorami.
Czas gnije w kątach ścian i nikt tego nie sprząta,
Jestem błędem w czyimś śnie, który obudził się beze mnie.
[Refren]
Czas gnije w kątach ścian, a ja razem z nim powoli,
Jestem błędem w czyimś śnie, który nigdy nie miał mnie objąć.
Nie jestem smutny — jestem zużyty, jak stara płyta,
Wszystko we mnie woła o przerwę, ale świat nie zna przycisku „stop”.
[Zwrotka 4]
Ściany słyszą więcej niż ludzie, ich ucho nigdy nie zawodzi,
Cisza tu mieszka, a ja z nią, w bezruchu i w gniciu starych godzin.
Każdy oddech to przypomnienie, że coś we mnie umarło,
A serce bije w rytmie zegara, którego nikt nie odwróci.
Idę przez swoje miasto jak cień własnego życia,
Patrzę na ludzi, którzy biegną, a ja stoję, jakby czas mnie ominął.
Nie szukam światła, nie chcę ratunku —
Chcę tylko przetrwać kolejny dzień w tej ciszy, co krzyczy w mojej głowie.
[Outro – rapowe]
Czas gnije w kątach ścian, ja razem z nim tonę,
Błąd w czyimś śnie, nikt nie dał mi korony.
Cisza krzyczy głośniej niż ludzie na ulicy,
Walczę w ciemności, a świat dalej w uśpieniu śpi.