[Intro – mówione]
To nie jest numer o śmierci.
To numer o tym, że ona nie dała rady.
Dwa razy byłem bliżej końca niż początku.
Myślałem, że cisza mnie uratuje.
Nie uratowała.
Jeśli tego słuchasz — jeszcze walczysz.
[Zwrotka 1]
Nie pytaj jak żyję — zapytaj czemu jeszcze tu stoję,
Dwa razy zamykałem oczy, myśląc, że to już moje,
Tabletki nie leczą głowy, tylko robią pauzę,
A w tej pauzie słyszysz wszystko, czego bałeś się nazwać.
Pierwszy raz — chciałem nie wstać,
Drugi raz — chciałem mieć pewność, że ból w końcu puści, że przestanie naciskać,
Łazienka, kafle, zimno jak w trumnie,
Śmierć stała w drzwiach, spojrzała i wyszła — bez słowa, bez dumy.
Myślałem, że zniknę i będzie lżej,
A tylko dołożyłem ciężar tym, co byli obok mnie,
To nie był teatr, nie poza, nie gest,
To moment, gdy w głowie masz tylko: „nie chcę już być”.
[Refren]
Oszukany przez śmierć — jeszcze stoję na nogach,
Jeszcze bije mi serce, choć było tak blisko Boga,
Nie zabiło mnie dno, nie zabił mnie strach,
Skoro żyję — to znaczy, że mogę wstać.
Oszukany przez śmierć — to nie cud, to ból,
To walka o każdy oddech, o każdy kolejny krok tu,
Nie ważne ile razy polegniesz na twarz,
Ważne, że wstaniesz — dopóki jeszcze czas.
[Zwrotka 2]
Uciekłem w prochy, bo bałem się ludzi,
Łatwiej było ćpać niż powiedzieć: „stary, nie ogarniam”,
Ulica uczy milczeć, zaciskać zęby,
A potem się dziwi, że kolejny brat znika bez śladu, bez echa.
Kumple od melanżu — brak zasięgu,
Gdy gasło światło, zostałem sam z lękiem,
„Weź się w garść” — najtańsza rada,
Jakby garść wystarczyła, gdy toniesz po szyję w problemach.
Nie byłem słaby — byłem przeciążony,
Jak kabel pod napięciem, aż w końcu pierdolnął,
Nie szukałem śmierci — szukałem spokoju,
A znalazłem chaos, który prawie mnie dobił.
[Refren]
Oszukany przez śmierć — jeszcze stoję na nogach,
Jeszcze bije mi serce, choć było tak blisko Boga,
Nie zabiło mnie dno, nie zabił mnie strach,
Skoro żyję — to znaczy, że mogę wstać.
Oszukany przez śmierć — to nie cud, to ból,
To walka o każdy oddech, o każdy kolejny krok tu,
Nie ważne ile razy polegniesz na twarz,
Ważne, że wstaniesz — dopóki jeszcze czas.
[Zwrotka 3]
Nie jestem wzorem, nie jestem czysty,
Jestem dowodem, że można przeżyć własny pogrzeb i oddychać dalej tym samym tlenem,
Błędy nie znikają — one zostają w bliznach,
Ale blizny mówią jedno: „żyłeś, nie uciekłeś całkiem”.
Nie ma złotych cytatów, co ratują życie,
Czasem ratuje telefon o trzeciej w nocy i zdanie: „nie daję rady”,
To nie słabość — to hamulec awaryjny,
Zanim rozpędzony ból rozwali cię o ścianę.
Jeśli słuchasz i myślisz, że jesteś skończony,
To kłamstwo bólu, nie wyrok, nie koniec drogi,
Ja byłem dwa razy za blisko, żeby to zignorować,
I skoro ja jeszcze oddycham — ty też masz szansę to udźwignąć.
[Refren / Outro]
Oszukany przez śmierć — nadal tu jestem,
Nie po to, by milczeć, tylko mówić prawdę,
Upadki nie liczą się tak jak powroty,
Dopóki oddychasz — masz jeszcze wybór.
(beat gaśnie, zostaje tylko oddech)