Czekam na ciszę
Bo ciągle ją słyszę
Lecz jakby była daleko ode mnie
Własnych myśli teraz nie słyszę
Są jakby odległe choć siedzą we mnie
Może za duży tłum mnie ogarnia
Zbyt wielki natłok innych rąk i spojrzeń
Niech przyjdzie w końcu ta cisza marna
Ja ciągle tak ciągle do niej dążę
Do niej dążę
Czekam na wiatr
Co mnie wyzwoli
Bo gdy go nie ma nic się nie zmienia
Myśli wciąż trwają w chaosie niewoli
Zbyt wiele w nich lęków szukających cienia
Może gdyby rozwiał północne pyły
Pomiędzy skałami powietrze by zelżało
I łzy też czyjeś by się rozmyły
Bo mocno by tak mocno, mocno zawiało
Zawiało
Czekam na burzę
Jej błyski grzmoty
By nabrać do życia życia ochoty
Bo kiedy w potędze swej tańczy na niebie
Świat nagle staje już dalej nie biegnie
I cisza przychodzi tak nagle po burzy
Słońce się budzi niebo się nie chmurzy
A ja po tęczy mogę przejść swobodnie
Gdzieś tam daleko gdzie we łzach nie moknę
Nie moknę nie nie nie
Wciąż czekam lecz już nie zwlekam
Pomiędzy burzą a wiatrem żyję
Przez tęczę swoją gdzieś w dal uciekam
I wcale teraz się z tym nie kryję
Powietrze gęstnieje lecz giną cienie
W słońca promieniach myśli przychodzą
Już teraz wiem że świat swój zmienię
Bo wiatry moje mnie nie zwodzą
Nie nie nie zwodzą
Czekam na zimę jej płatki śniegu
I mrozy potężne lodem okute
Bo wtedy nie jestem w tym ciągłym biegu
I też nie łapie mnie dziwny smutek
Choć dni są krótkie noce długie są
Mogę wtedy oddać się moim snom
I robić w nich wszystko co tylko chcę
Choćbym nawet zrobiła cokolwiek źle
I nikt mi nie mówi gdzie iść którędy
Bo świat wtedy śpi już stale nie pędzi
Nie nie nie pędzi
Czekam na jutro
Choć - dziś- lubię bardzo
Znów piję kawę znów myślę jasno
I plany snuję jakby na przyszłość
Lecz robię to ostrożnie by nagle nie prysło
Może kiedy jutro obudzi się ze mną
Nie będzie tą księgą księgą tajemną
I więcej zapiszę możliwości swoich
Gdy cisza przyjdzie
Potencjał w nich się wyzwoli
W nich się wyzwoli
I czekam na dzień Co jest jak sen
Choć idzie podąża jest coraz bliżej
Choć ciągle myślę już teraz wiem
Że kiedy przyjdzie polecę wyżej
Może gdzieś w chmurach dotknę promieni
Świat będzie inny nagle się zmieni
I może zostanę w nim na dłuższą chwilę
Poczuję że to na co czekałam
We mnie wciąż żyje- we mnie żyje!
We mnie żyje...
Wciąż czekam lecz już nie zwlekam
Pomiędzy burzą a wiatrem żyję
Przez tęczę swoją gdzieś w dal uciekam
I wcale teraz się z tym nie kryję
Powietrze gęstnieje lecz giną cienie
W słońcu promieniach myśli przychodzą
Już teraz wiem że świat swój zmienię
Bo wiatry moje mnie nie zwodzą
Nie nie nie zwodzą
Może kiedy jutro obudzi się ze mną
Nie będzie tą księgą księgą tajemną
I więcej zapiszę możliwości swoich
Gdy cisza przyjdzie
Potencjał w nich się wyzwoli
W nich się wyzwoli
Wyzwoli wyzwoli wyzwoli wyzwoli wyzwoli