[VERSE 1]
Fryzjer Sylwester miał lokal w mieście, działa tu już rok i dni dwieście.
Idzie całkiem nieźle, interes się kręci, klient zadowolony wychodzi wreszcie.
Nie jak u tego obrzympała Hałabały, tu jest zrobione pięknie.
Więc mówi gościu zadowolony kolędzie o lokalnym fryzjerze Sylwestrze.
"Że jest w dobrej cenie i zrobione ponadprzeciętnie, więc wpadaj do Sylwka bo gdzie indziej to jest miernie"
Kolega posłuchał i wnet do Sylwka ruszył, po drodze również na zakupy. Przez suszę znowu suszy.
Więc obskoczyl sklepik lokalny, i ominął lokal obrzympała Hałabały.
Zaraz u Sylwka będzie miał nowy fryz, bratku wyczesany, ojjj wtczesanyyyyy!!!
[Ref]
Sylwek, Sylwester to jest najlepszy fryzjer w mieście.
Ma do tego talent i podejście, dlatego klienci wychodzą z uśmiechem.
Jejeee!! Z uśmiechem...
uśmiechem...
Nowy fryz, jak piwerka zgrzew, uniwersalny jak kluczy pęg.
Jednym słowem nie skromny jak lew, jego gniew, śpiew mew.
Sylwek to fryzjer, każdy już to wie, na ośce każdy se u niego strzyże łeb.
Joł joł, strzyże łeb!! Łeb, łeb, łebbbbb!!!!!?
Wielki jak pobliski osiedlowy sklep.
[VERSE 2]
Szedłem się ostrzyc, widzę cennik spoko, mowie niech ogoli mnie ten kolo, siedzę już i czekam jak baba z pod myjki wyjdzie , no bo zaznaczyłem telefonicznie że ma być z myciem, ja mówię myjcie te kłaki szybciej babie, ona wkurwiona mnie się pyta czemu się sapie, ja mówię że się spieszę a ona na to Peszek ja przyszedłem się ogolić a już wkurwiony jestem , na reszcie siadam chłop myje mi szamponem baniak, mówię weź ziom uważaj bo będzie łupież spadał, on na to spoko myłem już gorsze włosy, obok stała typiara i paliła papierosy , przyszedł czas strzyżenia oczekiwań mnóstwo, obetnij normalnie , zgól mnie na bóstwo, siedzę on mi mowi że ma w głowie niezłe kminy , że lubi wypić i zdymić że ma żonę z ukrainy, ja odpowiadam spoko , nie mogłem być wścipski, powiedziałem mu że lubię barszcz ukraiński, odpowiada chłop co ja pierdole , myślałem że dostanę jakiś rabat matole, chciałem się podlizać by ogolił mnie za pół ceny, nie podoba się wypad mówi - będą problemy , znerwicowany wstaje , jestem w trakcie strzyżenia, nie będzie mi pierdolił o kogoś tam problemach , chciałem się ostrzyc a nie przyszedłem tu jak do ziomka, srać mi się chciało puściłem głośnego bąka, jego fucha to fryzjer , miało być za pół ceny ,jebany mnie oszukał serio bez ściemy, nie dziwię się ze fryzjerem jest, wez to skumaj to normalne że w tym fachu trzeba ciąć w chuja.
[Ref]
Sylwek, Sylwester to jest najlepszy fryzjer w mieście.
Ma do tego talent i podejście, dlatego klienci wychodzą z uśmiechem.
Jejeee!! Z uśmiechem...
uśmiechem...
Nowy fryz, jak piwerka zgrzew, uniwersalny jak kluczy pęg.
Jednym słowem nie skromny jak lew, jego gniew, śpiew mew.
Sylwek to fryzjer, każdy już to wie, na ośce każdy se u niego strzyże łeb.
Joł joł, strzyże łeb!! Łeb, łeb, łebbbbb!!!!!?
Wielki jak pobliski osiedlowy sklep.