Zwrotka 1]
Ej, Pan Kanapka Rafał, mistrz chleba i wędlin,
Zaciąga się dymem, w kieszeni ma bletki.
W ręce masło, w sercu ogień, smaruje jak szef,
A obok Pan Papudzowald – kosmiczny wdech.
Ten drugi to ptak, niby z kreskówki czy marzeń,
Kolorowy, z jointem w dziobie, wciąż w locie na bazie.
Dymią tak, że nie ma granic, świat wiruje w rytmie,
34 kilo dziennie? To abstrakt, brat, nie pytaj o wytyczne.
[Refren]
Pan Kanapka i Papudzowald, dymią ponad czas,
Na obłokach jarają, lecą w inny pas.
Z chlebem, z bletką, z jointem jak sztuka,
Codzienna rutyna: ogień, chill i nauka.
[Zwrotka 2]
Rafał ma kanapki, każda to dzieło sztuki,
W każdej kromce nuty – ser, szynka i puchy.
Papudzowald zaś lata, wciąż nadaje swój vibe,
Niby ptak, ale skillem przewyższa cały hype.
Gdziekolwiek są, tam jest mgła i aromat,
Nie pytaj jak to robią – to jest ich forma.
34 kilo w dół, to jak senne zapiski,
Życie w chmurach to dla nich sztuka, nie wyścig.
[Refren]
Pan Kanapka i Papudzowald, dymią ponad czas,
Na obłokach jarają, lecą w inny pas.
Z chlebem, z bletką, z jointem jak sztuka,
Codzienna rutyna: ogień, chill i nauka.
[Outro]
Czy to bajka, czy to życie? Nie wiadomo, brat,
Rafał z Papudzowaldem tworzą własny świat.
34 kilo dymu, wciąż lecą na fali,
Ich historia to legenda, co nigdy się nie spali.