A me serce z papieru .
Z mrzeń rwie lotem liścia .
Czy te schody z powietrza .
Nie ustannie się i piętrzą .
Nad Wenecji roje z mostów .
Bal kreacji z twarzy masek .
W prost z galerii abstrakcji .
Tęskno traci na uszczerbku obrazu .
Jeszcze znaleść w imię róży .
Taki stolik w szept kafejce .
I pianino do pdróży , kakofonii .
Na tej jednej igły szpilce .
A Francuska moda z tańca .
Akordeon z Channel , Ko Ko !
I te czarne cienia piórko .
Na zegarach płynie w jutro .
A me serce z papieru .
Z marzeń rwie lotem liścia .
Czy te schody są powietrza .
Nie ustannie się i piętrzą .
Mam powroty po zmian porze .
Były dni do magii znaku .
Negatywy są w biel stawu .
Pełnia w lustra obrót tworzy .
Literata dla tej kropli eliksiru .
O miłości chce wciąż pisać .
Tylko kino facet z klasą .
Pamięć róży w śnie wycina .
A Francuska moda z tańca .
Akordeon z Chanel , Ko Ko!
I ta czarna lustra postać .
Na zegarach wciąż jest sobą .
A me serce z papieru .
Z marzeń rwie lotem liścia .
Czy te schody są powietrza .
Nie ustannie się i piętrzą .
Kina milkną bez form treści .
Telewizja w kształt z falbany .
Anna idzie w Neew Jorku .
A Warszawa nie ta sama .
Ławek liścia cień nie żucę .
Takt dla nurtu prosto mostem .
O ten uśmiech łezkę otrze
Widz ! A może ptak potocznie ?
A Francuska moda z biegnie ?
Akordeon z Chanel , Ko Ko !
I ta czarna słońca koffee .
O zegara dźwięk Cię prosi !
A me serce z papieru .
Z marzeń rwie lotem liścia .
Czy te schody są powietrza .
Nie ustannie się i piętrzą .