Gdy zwariowane miasto zasypia . Ocean ciszę rozwiewa zwiewnie . Na strunach mostu wykiełkuje . Czerwieni przestrzeń skrawek listu .
Bo światło nieba aktywnością . Pożera cząstkę nocy spraną . Gwiazd San Francisco czeka . Aleja świateł jest zapchana . W te noc Meri Christmes
Kontrast wie czego chcieć . Pot San Francisco kochać . W szaleństwo wymiar wpleść . Wieżowce drabin dla anioła .
Podaj choć jedwab gwiazdozbioru . W łańcuchu sznur perłowy . Horyzont w błękit przemień . Kamień fontanny płacze słony . Rosa pióropusz nieco splotła . Radości ogród mgła przemoczy . Czekał ? Cierpliwość dnia przetopił . Miasto dla gwiazdy skłonić ! W te noc Meri Christmes .
Kontrast wie czego chcieć . Pot San Francisco kochać . W szaleństwo wymiar wpleść . Wieżowce drabin dla anioła .
Orłem San Francisco ? Altair ! Jasność nad głową przemień . Schodzisz ulice w kolorach . Niebo w szponach niesiesz .
Dla wiatru słowa płoną . Tęcza wiąże dwa brzegi . W białym ukryty krok . Turystką wart Amerykę przepić. W te noc Meri Christmes
Kontrast wie czego chcieć . Pot San Francisco kochać . W szaleństwo wymiar wpleść . Wieżowce drabin dla anioła .