Czarne te loki nad brzegiem Wisły .
Gdy tabor słyszy dzwon barek mglistych .
Znają Cyganie łzy z gwiazd Zawiśla .
Marynarz tęsknot mknie aż od Płocka .
Nurtem wciąż gonił czerń od Krakowa .
Włosem splot cumy postój bród woła .
Gdzie staną wozy w kwiecistych brzegach .
Żuraw u czapli , miłość na błotach .
A Wisła długa i szeroka barkami obleczona .
Nosiła rudę węgiel z kotłem parowym częściej .
Świt miast po drodze ciepło rozpalał.
Żar gry cygana brzeg w strunie deszczem .
Dolewał wodę do , o kotła ? Lata siedemdziesiąte !
On aż do Gdańska znał drogę wozów .
Słońce i miasta ? A most Wyszogród .
Tam pierwszy raz te loki czarne .
W cumę wpleciono jej piękną barwę .
Chwila postoju , ułamek wachty ! Wozy zatorem .
Koń zbyt narwisty , popręg z lejcami .
Marynarz skoczył dobiegł na prędce ?
I tak bezwiednie skaził swe serce .
A Wisła długa i szeroka barkami obleczona .
Nosiła rudę , węgiel z kotłem parowym częściej .
Noc miast po drodze ciepło nastraja .
Żar gry cygana brzeg w strunie deszczem .
Dolewał wodę do , o kotła ? Lata siedemdziesiąte !
I flis co drewno spławiał w dół rzeki .
O tej czarnulce terz śpiewa pieśni .
Czarnych burt mijał brzegi z kamienia .
Matros z cyganką na brodach strzegą .
O morza miłości z róż tak czerwonych .
Zachód że świtem są ciągle w nowiu .
Gonią wiślany brzeg z dniem słońca .
Cygani wóz noc nieba gwiazdy północnej .
A Wisła długa i szeroka barkami obleczona .
Nosiła rudę , węgiel z kotłem parowym częściej .
Świt miast cię prosi ciepło nastraja .
Żar gry cygana brzeg w strunie deszczem.
Dolewał wodę do , o kotła? Lata siedemdziesiąte !
Stanisław Kowalski