[Zwrotka 1]
W głowie tłum, a ja stoję sam,
każdy głos chce mówić, że już mnie zna,
ciągną w dół stare ślady z dnia,
coś mnie woła, choć wiem, że to gra.
Niby wiem, gdzie kończy się ten bieg,
ile razy już gubiłem sens,
krok do przodu, zaraz dwa wstecz,
jakbym tańczył z własnym cieniem w deszcz.
[Refren]
Między ciszą a hałasem stoję znów,
serce krzyczy, a rozum mówi „stój”,
każdy krok to jak balans nad dnem,
czy to jeszcze ja, czy już tylko cień?
Między ciszą a hałasem gubię rytm,
jedna część mnie chce żyć, druga zniknąć jak dym,
ale gdzieś w środku jeszcze tli się sens,
że to nie koniec mnie… to nie koniec mnie.
[Zwrotka 2]
Znam te drogi, każdy zakręt znam,
tam gdzie światło miesza się z tym, co znam,
coś mnie kusi, mówi „chodź, to nic”,
ale potem zostawia mnie bez sił.
Patrzę w lustro – trochę obcy typ,
niby ja, a jakby ktoś obok mnie był,
ile jeszcze mam udawać, że
mam kontrolę, kiedy tracę tlen?
[Refren]
Między ciszą a hałasem stoję znów,
serce krzyczy, a rozum mówi „stój”,
każdy krok to jak balans nad dnem,
czy to jeszcze ja, czy już tylko cień?
Między ciszą a hałasem gubię rytm,
jedna część mnie chce żyć, druga zniknąć jak dym,
ale gdzieś w środku jeszcze tli się sens,
że to nie koniec mnie… to nie koniec mnie.
[Mostek]
Cisza nie jest pustką, tylko miejscem, gdzie
słyszę siebie bez tych wszystkich „nie”,
może właśnie tam zaczyna się
coś, co nie chce już uciekać w cień.
[Zwrotka 3]
Nie jestem święty, nie mam złotych ram,
ale pierwszy raz naprawdę siebie mam,
jeśli upadnę – wstanę, nawet sam,
bo już wiem, że to mój własny plan.
Nie chcę wracać tam, gdzie znika sens,
gdzie mój oddech był zamknięty w stres,
wolę iść, nawet jeśli mgła,
bo po drugiej stronie czeka nowy ja.
[Refren – finał]
Między ciszą a hałasem stoję znów,
ale tym razem nie uciekam już,
każdy krok to jak budzenie się,
to już jestem ja – nie tylko cień.
Między ciszą a hałasem łapię rytm,
jedna część mnie już nie chce zniknąć jak dym,
bo gdzieś w środku teraz rośnie sens,
że to nadchodzi nowy ja w nowy dzień…