[Zwrotka 1]
Zaczęło się niewinnie,
„Spróbuj śmiało, nie bój się”,
To przecież tylko jeden raz,
No przecież nie zginiesz.
Jeden drink, drugi,
Flaszka opróżniona,
Poszedłem po drugą,
Po trzecią… amnezja...
[Refren]
Wyrzuty, kac morderca,
Słabo coś pamiętam,
Jedynie ten szept,
Impuls nie wiem skąd,
Oszust szepczący:
„Trzeźwość jest zła”,
Dawaj jeszcze troszkę,
Wtedy jest lepszy świat.
[Zwrotka 2]
Bodźce zewnętrzne, teatrzyk polityczny,
Śmiechy, chichy, seksizm w telewizji,
Wszystko dopalacze, widzę przez mgłę,
Wyimaginowany raj, co rozmywa się.
Ludzie jak kukły, każdy gra swą rolę,
Ja między nimi – zgubiony w tym dole,
Miał być relaks, a jest tylko zjazd,
Znowu wpadam w ten sam schemat, ciemny las.
[Refren]
Wyrzuty, kac morderca,
Słabo coś pamiętam,
Jedynie ten szept,
Impuls nie wiem skąd,
Oszust szepczący:
„Trzeźwość jest zła”,
Dawaj jeszcze troszkę,
Wtedy jest lepszy świat.
[Zwrotka 3]
„Zostaw to na jutro, dziś jeszcze masz czas”,
Tak szept karmił mnie, jakby zatrzymał świat,
Obietnice lekkie jak dym wśród fałszywych snów,
Kolejne flaszki, kolejne zamroczenie, wyrzuty, znów,
Każdy wybór odkładany, każdy krok w tył,
Budowałem z iluzji ten fałszywy styl,
A rachunek rósł, choć nie chciałem go znać,
Bo łatwiej było uciec… niż w ciszy trwać.
[Refren]
Wyrzuty, kac morderca,
Słabo coś pamiętam,
Jedynie ten szept,
Impuls nie wiem skąd,
Oszust szepczący:
„Trzeźwość jest zła”,
Dawaj jeszcze troszkę,
Wtedy jest lepszy świat.
[Mostek]
Cisza nie boli… tylko mówi wprost,
Ten szept jest obok — lecz nie ma już mocy jak los,
Nie znika całkiem, lecz traci swój ton,
Bo pierwszy raz widzę, co ciągnęło mnie w mrok.
Stoję na granicy — dobrze znany cień,
Z jednej strony ucieczka, z drugiej mój rdzeń,
Nie ma „jutra z przypadku” — zostaje tylko echo,
To, co wybiorę dziś… oswoi lub wzmocni me ego.
[Refren – finał]
Bez wyrzutów, bez mordercy,
Tym razem pamiętam,
To jest moment decyzji,
Gdzie zmienia się ścieżka,
Już nie ten szept — ucichł,
Widzę wszystko wyraźnie,
Trzeźwość to siła, nie słabość,
To mój wybór — na zawsze.