Dupy mówiły Karol to cesarz
I każdy dresiarz może się wieszać
Mówiły też wiesz jak gdzie cesarz jest impreza
Mówiły że horyzonty poszerzam
A ja mówiłem że hajsu niemam na was drogie panie
Bo wolę sobie kupić ubranie Dupy mówiły: „Karol to cesarz”,
Gdzie się pojawię, tam zaraz jest melanż.
Dziś mam wyjebane, nie gonię za blichtrem,
Idę własną drogą, nie żyję pod niczyim dyktandem.
Raz jest góra, raz jest dół — taki jest ten świat,
Kto był obok dla korzyści, dawno zniknął z kart.
Ja robię swoje, krok po kroku łapię cel,
Bo największy luksus to mieć spokojny łeb.
Zwrotka 2:
Jeszcze wczoraj śmiech, dziś każdy chce być blisko,
Ludzie zmieniają twarze szybciej niż nazwisko.
Jedni lecą za kasą, drudzy za rozgłosem,
Ja wolę budować życie własnym głosem.
Nie kupisz charakteru drogim zegarkiem,
Ani lojalności nowym sportowym autem.
Były słodkie słowa, obietnice bez pokrycia,
Dziś już wiem, kto jest prawdziwy, a kto gra do zdjęcia.
Niech gadają dalej, to ich własna sprawa,
Ja wolę działać niż urządzać przedstawienia.
Bo kiedy gaśnie światło i kończy się bal,
Zostaje to, kim jesteś — a nie to, co chciałbyś sprzedać.