[Zwrotka 1]
Ulica nauczyła mnie brać ciężar na barki,
Nie przerzucać winy jak złota sztabki
Bo gdy mówisz „to oni”, „to system”, „to czasy”,
To już grasz w ich grę — tylko zmieniasz narrację.
Ja nie umywam rąk cudzymi emocjami
Nie chowam sumienia za partyjnymi hasłami.
Jak coś spieprdolę — to moje, biorę na klatę,
Bo odpowiedzialność to jedyny prawdziwy charakter.
Polityka to teatr, role rozdane z góry,
Jedni krzyczą „honor”, drudzy liczą faktury.
A pod sceną zwykły człowiek płaci krwią,
Więc nie mów mi, że to nie jest ich broń!
Nie wchodzę w podział, w lewo, w prawo, i nie pójdę na front,
Bo podział to mechanizm, a mechanizm to błąd.
Chcą, przedstawić mi wroga, żebym wycelował komuś w łep i tam kierował gniew ?
Ale gniew bez myślenia to cudzy rozkaz w tle.
[Refren]
Nikt nie zmusi mnie do strzelania w innego człowieka,
Nie wejdę w ich grę — pierdolę ich system i czekam
Biorę wszystko na siebie, nie szukam wymówek,
Bo zwalając winę — grasz w ich układ i chuja umiesz.
[Zwrotka 2]
Nie chcę bohaterów z plakatów i mów,
Bo każdy bohater to czyjś martwy syn znów.
Nie chcę racji stanu pisanej krwią,
Bo racja bez człowieka to pusta dłoń.
Nie będę pionkiem w cudzej strategii,
Nie będę mięsem dla czyjejś narracji.
Jak mam wybór między sumieniem a strachem —
Wybieram sumienie, nawet jeśli zapłacę.
Bo strzelać łatwo, gdy ktoś inny celuje,
Gdy ktoś inny decyduje, a ty tylko wykonujesz.
Ale ja nie oddaję decyzji w obce ręce,
Bo wtedy nie żyję — tylko się męczę
Hip-hop z ulicy nauczył mnie jednego:
Nie ma usprawiedliwień dla krzywdy innego.
Nie „musiałem”, nie „kazali”, nie „taki był plan” —
Jak pociągasz za spust, to twój jest ten strzał.
[Refren]
Nikt nie zmuśi mnie do strzelania w innego człowieka,
Nie będę narzędziem w ich wojnach i dekretach.
Biorę wszystko na siebie, i działam nie czekam,
Bo pierdolę ich grę tam gdzie w ja wybieram wolność.
[Bridge – technicznie, krócej]
Decyzja — ciężar — kręgosłup to rdzeń,
Nie flaga, nie partia, nie rozkaz, ma sens
Prawda boli, bo nie ma alibi,
Ale tylko tak pozostajesz żywy.
[Zwrotka 3]
Nie pytaj mnie „po której jesteś stronie”,
Bo strona to mur, a mury pierdole
Jestem po stronie ludzi, tych którzy chcą żyć,
Nie po stronie tych, co chcą liczyć kwit w statystykach przelanej krwi
Jak ktoś chce wojny — niech idzie pierwszy,
Niech spojrzy w oczy temu, kogo chce zniszczyć.
Ja nie strzelam w ludzi dla cudzych idei,
Bo żadna idea nie warta jest czyjejś śmierci
To nie jest tchórzostwo to jest siła,
Powiedzieć „nie” tam, gdzie każą zabijać
I jeśli ktoś mówi „musisz wybrać” —
To ja nie muszę nic muszę to się wysrać
[Refren – ostatni, najmocniej]
Nikt nie zmuśi mnie do strzelania w innego człowieka,
To czyiś ojciec, ktoś na niego czeka
Wszystko biorę na siebie — to moja decyzja,
Bo pierdolę ich grę pierdole ich biznes
[Outro]
Nie potrzebuję wojny, by wiedzieć kim jestem.
Nie potrzebuję wroga, by poczuć sens.
A jeśli świat chce krwi w imię racji —
To ja nie gram w tą gre
Eeelo