

Prompt / Lyrics
Zwrotka 1 Bas proponuje hałas, ja dokładam do tego skurwysyński flow, wpadam pokraczny jak kapral na melanż i ściągam cię w bok. Mam gadę, mam radar, mam talent do wjazdu w absurd, jakbym na galę wpadł nagi i pytał ochronę: „masz puls?” Rym pada wcześnie, bezczelnie, jak liść na łysinę w grudniu, tu śmiesznie, a chwilę później brzmię, jakbym był po trzech kuflach. Mam banie, mam jazdę, mam parcie na krzywe kadry, jak dziadek na techno, co tańczy w aptece do basu i mantry. Ty mówisz: „opanój się” — ja wtedy odpalam dopalacz do rakiet, i wchodzę w ten podkład jak wujek na wesele, co gryzie serwetę i żartem się karmi. Mam flow tak połamane, że nawet kafelki chcą klaskać, a twoja ekipa po secie się pyta, czy to był koncert czy napad. Refren Bas proponuje rozpierdol w neuronach i butach, śmiech wchodzi bokiem, a rozsądek się zwija i szura. Tak turborymuję, że sufit się poci i buja, a każdy ten wers to wygibas, zgrywa i gruba brawura. Bas proponuje bałagan, ja robię z bałaganu teatr, wchodzę jak mem po amfie, z przytupem, bez mapy, bez światła. Tu rym goni rym, aż się plączą języki i gardła, bo chciałeś mieć numer pod bas — no to masz, aż się łamie kalkulator i kartka. Zwrotka 2 Mam ryj rozbawiony, jakbym znał sekret papieża z piwnicy, i styl tak skrzywiony, że lustro mi mówi: „idź stąd, psychiczny”. Wers niesie wers, jakbym pchał przez osiedle fortepian po schodach, a sąsiad z parteru mi klaszcze, bo myśli, że znowu jest wojna i pokaz. Kontrowersyjny? Owszem. Lecz bardziej jak klaun po egzorcyzmach, co wjeżdża na bit z powagą chirurga i tańczy, jakbym pchał spirale po pizdach. Mam humor plugawy, lecz sens tam się czai jak lewizna, że świat jest pojebany, więc czasem się śmieję, by nie wyć do okien. Ty robisz poważne miny, ja wolę powyginać sylaby, bo życie już wystarczająco gryzie — niech chociaż ten numer je odda na raty. I kiedy ten bas cię kopnie, to nie mów, że nie było znaku, bo tu rym siada do drugiego słowa i robi z głowy Rachu-ciachu. Ja pierdole ... Refren Bas proponuje rozpierdol w neuronach i butach, śmiech wchodzi bokiem, a rozsądek się zwija i szura. Tak turborymuję, że sufit się poci i buja, a każdy ten wers to wygibas, zgrywa i gruba brawura.
Tags
Fast flow hiphop beat równe flow Eminem styl, rap, hip hop
2:36
No
3/18/2026