Odszedłeś cicho, jak wiatr o świcie,
Bez słowa prawdy, bez słów pożegnań.
Na progu dnia zgubiłeś życie,
A mnie zostawiłeś wśród niedopowiedzeń.
I tylko echo w pustym domu
Powtarza kroki, których już nie ma.
A ja wciąż czekam – nie wiem po co,
Choć wiem, że próżna to nadzieja.
Refren
Bo rana, którą noszę w sobie,
Wciąż krwawi tak, jak tamtej nocy.
Serce, zamknięte w własnej trwodze,
Nie zna już drogi do czyjejś dłoni.
Choć czas uleczyć miałby wszystko,
Nie znalazł klucza do tej ciszy –
I stoję w miejscu, wciąż jak wtedy,
Gdy twoje kroki znikły w mgle.
II
Twoje milczenie, jak ciężki kamień,
Na mojej piersi spoczęło do dziś.
Wypalam w oknie ciche pytanie –
Dlaczego właśnie tak musiało być?
Czy była w tobie jakaś tajemnica,
Czy tylko strach przed naszym jutrem?
Odpowiedź leży gdzieś po drugiej stronie
Tych drzwi, co zatrzasnąłeś nagłym ruchem.
Refren
Bo rana, którą noszę w sobie,
Wciąż krwawi tak, jak tamtej nocy.
Serce, zamknięte w własnej trwodze,
Nie zna już drogi do czyjejś dłoni.
Choć czas uleczyć miałby wszystko,
Nie znalazł klucza do tej ciszy –
I stoję w miejscu, wciąż jak wtedy,
Gdy twoje kroki znikły w mgle.
III
Nadzieja, krucha jak szkło na dłoniach,
Pęka, gdy próbuję kochać na nowo.
Nowe spojrzenia, nowe ramiona
Odbijam od siebie jednym słowem.
Bo w moim sercu – wciąż niepogoda,
Wciąż ten sam deszcz sprzed tamtych dni.
I choćbym chciała, nie umiem oddać
Nikomu miejsca, gdzie spałeś ty.
Refren
Bo rana, którą noszę w sobie,
Wciąż krwawi tak, jak tamtej nocy.
Serce, zamknięte w własnej trwodze,
Nie zna już drogi do czyjejś dłoni.
Choć czas uleczyć miałby wszystko,
Nie znalazł klucza do tej ciszy –
I stoję w miejscu, wciąż jak wtedy,
Gdy twoje kroki znikły w mgle.
Może gdyś kiedyś wróci do mnie
Wspomnieniem ciepłym, nie jak cień.
Może w moim sercu wreszcie poznam
Choć jeden jasny, spokojny dzień.
A póki milczysz – moje milczenie
Jest twoim cieniem, twoją niesłyszaną modlitwą…
Bo twoje odejście zostawiło mnie
Z pieśnią nieskończoną – i nią właśnie żyję.
[Guitar Solo]
[Violin Solo]