Mówiłeś, że zostaniesz, choćby cały świat miał zgasnąć w mgle,
Że twoje serce będzie czuwać, gdy zabraknie tchu i mnie.
A dzisiaj tylko cisza mieszka w naszych pustych ścianach,
Jakby czas zatrzymał oddech i przestał o nas pamiętać.
Zwrotka 2
Twoje słowa — delikatne — niosłam w sercu niczym dar,
Chroniąc je przed każdym wiatrem, który mógłby porwać czar.
Lecz obietnica wiecznej miłości znikła jak ostatni dźwięk,
Jak melodia, która nagle zapomina własny sens.
Przedrefren
Może wierzyłam zbyt mocno,
Może śniłam za głośno…
Może „na zawsze” to tylko cień.
Refren
Obiecałeś wieczną miłość, a została tylko noc,
Chłodna jak te wszystkie marzenia, które rozsypały się pod próg.
Twoje słowa jak potłuczone szkło — wciąż kaleczą każdy krok,
A ja próbuję jeszcze raz nauczyć się być sobą, być bez słów.
Bo złamałeś nas na pół.
Zwrotka 3
Wspomnienia palą jak ogień, choć powinny dawać ciepło,
Z twoich dłoni, które kochałam, została tylko odległość.
I każdy obraz twojego uśmiechu staje się coraz bardziej mglisty,
Choć walczę w sobie o to, by ocalić jeszcze choć ułamek prawdy.
Zwrotka 4
A jednak wciąż tu stoję, na tej drodze bez drogowskazów,
Pośród pyłu dawnych słów i porzuconych razem obrazów.
I choć wiem, że wrócić nie chcesz,
Wciąż pytam niebo: „Czemu ty?”
Przedrefren
Może to nie mój los,
Może serce zna odpowiedź…
Może miłość nie wystarczy, gdy ktoś drugi przestał chcieć.
Refren
Obiecałeś wieczną miłość, a została tylko noc,
Gdzie szukam w ciemności cienia, który mógłby przypominać nasz dawny dom.
Twoje słowa jak potłuczone szkło — wciąż kaleczą każdy krok,
A ja uczę się spokojnie oddychać, choć w środku drży jeszcze wszystko,
Bo złamałeś nas na pół.
Most
I wiem już, że nie wrócisz —
Nie w tej chwili, nie o świcie.
Twoje serce szuka drogi,
Która nie prowadzi w moje życie.
Ale mimo bólu, mimo łez,
Zbiorę siły, wstanę też —
Bo każda miłość kończy się tam,
Gdzie zaczyna się prawda.
Ostatni Refren
Obiecałeś wieczną miłość… lecz twoje „zawsze” było snem,
Który rozwiał pierwszy wiatr, zanim mógł zbudować dzień.
Twoje słowa jak potłuczone szkło — wciąż kaleczą każdy krok,
Lecz wiem, że przyjdzie świt spokojny, który uleczy tamten mrok.
I choć w sercu pozostała rana,
W końcu uniosę ją jak płomień,
Bo nawet złamana obietnica
Nie zatrzyma mnie przed życiem.
[Guitar Solo]