Jaram wiadro z rana, to towar eskobara
Gdzieś dziennie spalam grama
I wciąż gadka ta sama
Jaram wiadro wieczorem
Nie przejmuje się patrolem
Jak chodzę tu z gibonem
Czujny z paralizatorem
Jaram wiadro, Jaram wiadro
Siema Jaram wiaderko, Ziomal odjechał erką
Bo zamiast czystej lufy, na górę dał sreberko
Wyjdziesz na tym kiepsko, więc się trzymaj na uwadze
Ja dobrze ci ziom radzę, opcje od jabłka sprawdź na wadze
Co poradzić takie czasy, ciągle łyski, ananasy
Dzieciaki robią bobasy
Chude chłopaki walą grube pasy
Lucky luke na mikrofonie
Wszyscy w górę dłonie
I latarka w telefonie