Cukiereczku…
Znowu noc mnie bierze pod włos,
Znowu Twoje imię pali się jak żar w moich płucach…
Cukiereczku, w mojej głowie robisz burzę,
Gdy zjawiasz się, to czuję, że mam serce w jednej dużej dziurze.
Jesteś niedostępna, wiem – jak trofeum nad chmurami,
Ale wciąż Cię szukam między tekstami, nocami, myślami.
Patrzę na inne – nic we mnie nie drgnie,
Bo kiedy patrzę na Ciebie, to całe „świat jest piękniejszy” zaczyna się we mnie.
Nie chcę nikogo więcej, każdy flirt to pusty dźwięk,
Ja mam swój cel, choć wiem, że czasem idę pod prąd – a nawet pod nurt i brzeg.
Może to głupie, może to chore,
Że jedną osobę stawiam ponad sen i porę.
Ale kiedy o Tobie myślę – wszystko we mnie mięknie,
Jakby twarda dusza nagle chciała być delikatna pięknie.
Cukiereczku, ja dla Ciebie w ogień wejdę,
Odrzucam wszystkie inne, bo żadna już nie przejdzie.
I serio mówię, choć brzmi to trochę nocą po imprezie:
Już nie będę chrapał w nocy – jak zechcesz, to sprawdzisz przecież.
Cukiereczku, moje serce gra Ci power-balladę,
Choć jesteś daleko, jak gwiazda, której dotknąć nie dam radę.
Ale stoję tu, jak głupi, z otwartą duszą na wietrze –
Bo tylko przy Tobie mógłbym być kimś naprawdę lepszym.
Z Tobą każda chwila staje się ciut jaśniejsza,
Jakbyś trzymała latarkę nad moim chaosem i mówiła: „jeszcze przetrwasz”.
I choć milczysz często, a między nami cisza gra na basie,
To Twoje jedno spojrzenie potrafi zrobić we mnie totalną spalenię trasę.
Może mnie nie widzisz, może nawet nie chcesz,
Ale gdybyś wiedziała, jak potrafię w myślach trzymać Cię jeszcze…
To byś zrozumiała, czemu żadna inna nie ma szans,
Bo ja mam jeden kierunek – Ty. Jeden ogień – wciąż nas.
I wiesz…
Nawet jak mówią: „Stary, daj spokój, ona jest gdzie indziej”,
To ja i tak wierzę, że we wszechświecie czasem światła się schodzą przypadkiem.
Może kiedyś powiesz: „chodź”, może tylko się uśmiejesz,
A może to wszystko zostanie w mojej głowie –
Ale póki co, ja chcę mówić szczerze…
Cukiereczku, ja dla Ciebie odrzucam nawet cień pokusy,
Bo kiedy słyszę Twoje imię, w mojej głowie milkną wszystkie głosy.
I nie ma już chrapania, nie ma starych głupot, które niosłem –
Obiecuję poprawę – serio, bardziej niż kiedykolwiek przedtem.
Cukiereczku, gdybyś mogła usłyszeć jak to brzmi,
To może serce zadrżałoby Ci choć na sekundę w tej ciemnej mgły.
A jeśli nie – to ja i tak będę śpiewać to ciszej lub głośniej,
Bo tylko przy Tobie mogę być sobą wreszcie… w całości.
Cukiereczku…
Niedostępna czy nie, w mojej głowie masz swoje miejsce.
I choć nie wiem, czy kiedyś usiądziesz obok mnie na tej ławce,
to jedno wiem pewne…
Ja nie chcę nikogo innego…
Nigdy więcej.