[Female Vocal]
Zwrotka 1
Poznaliśmy się w zwyczajny dzień,
Świat był prosty, ciepły jak sen.
Twoje dłonie, Twój cichy śmiech,
Myślałam wtedy: „Tak ma być”.
Budowałyśmy przyszłe dni,
Nie znając ceny słowa „my”.
Los milczał, gdy wierzyłyśmy,
Że nic nas nie podzieli dziś.
[Male Vocal]
Refren
A potem przyszła choroba — jak noc bez gwiazd,
Zabrała spokój, zabrała czas.
Uczy nas walczyć o każdy dzień,
Gdy ból jest głośniejszy niż nadziei cień.
Trzymam cię mocno, choć pęka mi głos,
Miłość to więcej niż szczęśliwy los.
Jeśli mam upaść — to tylko tak,
Walcząc o ciebie, krok po krok.
Zwrotka 2
Szpitale pachną strachem i łzami,
Czas tu płynie innymi śladami.
Każde „jak się czujesz?” boli bardziej,
Gdy odpowiedź znasz za wcześnie.
Twoje oczy — zmęczony blask,
A ja uczę się oddychać za nas.
Każda noc to niemy krzyk,
Czy jutro jeszcze będzie „my”.
Refren
A potem przyszła choroba — jak noc bez gwiazd,
Zabrała spokój, zabrała czas.
Uczy nas walczyć o każdy dzień,
Gdy ból jest głośniejszy niż nadziei cień.
Trzymam cię mocno, choć pęka mi głos,
Miłość to więcej niż szczęśliwy los.
Jeśli mam upaść — to tylko tak,
Walcząc o ciebie, krok po krok.
[Female Vocal]
Zwrotka 3
Boję się ciszy bardziej niż słów,
Boję się dnia, w którym zabraknie snów.
Liczymy chwile, nie lata już,
Każdy Twój uśmiech to mały cud.
Jeśli odejdziesz szybciej niż świt,
Zostaniesz we mnie — w każdym „byliśmy”.
Bo miłość nie znika, gdy kończy się czas,
Ona zostaje… i boli w nas.
[Male Vocal]
Refren (ostatni)
Bo przyszła choroba, zmieniła nas,
Zabrała przyszłość, zostawiła czas.
Na jeden dotyk, na jeden szept,
Na „kocham” powiedziane przez łez kres.
Outro
I jeśli jutra nie będzie nam dane,
Wiedz jedno — kochałem najprawdziwiej.
Bo miłość to walka o każdy dzień,
Nawet gdy boli… najbardziej.