Zwrotka 1
Poznaliśmy się w zwyczajny dzień,
Świat był prosty, lekki jak sen.
Twoje dłonie, ciepły śmiech,
Myślałem wtedy: „To jest sens”.
Plany rosły szybciej niż strach,
Każde „jutro” miało twój kształt.
Nie wiedziałem jeszcze, że los
Już pisał nam inny głos.
Refren
Bo przyszła choroba, jak zimny cień,
Zabrała spokój, zabrała sen.
Uczy nas walczyć o każdy dzień,
Choć ból krzyczy głośniej niż nadziei tlen.
Trzymam cię mocno, choć drżą mi ręce,
Miłość boli, gdy boli serce.
Jeśli mam przegrać, to tylko tak —
Walcząc o ciebie, dzień po dniu, krok w mrok.
Zwrotka 2
Szpitale pachną strachem i łzami,
Czas tu płynie innymi śladami.
Twoje oczy — zmęczony blask,
A ja uczę się oddychać za nas.
Każdy wynik to wyrok lub cud,
Każda noc — nierówna jak bruk.
Mówią: „bądź silny”, jakby to łatwe,
Gdy miłość krwawi w ciszy i prawdzie.
Refren
Bo przyszła choroba, jak zimny cień,
Zabrała spokój, zabrała sen.
Uczy nas walczyć o każdy dzień,
Choć ból krzyczy głośniej niż nadziei tlen.
Trzymam cię mocno, choć drżą mi ręce,
Miłość boli, gdy boli serce.
Jeśli mam przegrać, to tylko tak —
Walcząc o ciebie, dzień po dniu, krok w mrok.
Most
A jeśli odejdziesz wcześniej niż świt,
Zostaw mi proszę choć jeden ślad —
Że miłość była, że miała sens,
Nawet gdy świat powiedział „nie teraz”.
Refren (cicho)
Bo przyszła choroba… i zmieniła nas,
Zabrała przyszłość, zostawiła czas.
Na jeden uśmiech, na jeden gest,
Na „kocham” szeptane przez łez kres.
Outro
I jeśli jutra nie będzie nam dane,
Wiedz jedno — kochałem najprawdziwiej.
Bo miłość to nie tylko szczęśliwy czas,
To walka… aż zabraknie sił w nas.