(Szum ulicy, w tle ciche uderzenia perkusji)
Ta, życie.
To nie jest sprint, to maraton z przeszkodami.
Słuchaj…
(Zwrotka 1)
Zaczynasz z pustą kartą, choć pióro jeszcze drży,
Świat obiecuje złoto, a częściej daje łzy.
Pierwszy oddech, pierwszy krzyk, potem szkoła, schemat,
Gonisz za czymś, czego w sumie w planach wcale nie ma.
Budzik o szóstej rano, kawa zimna jak lód,
Wierzysz, że ciężką pracą zdobędziesz ten mityczny miód.
Ale życie to nie Instagram, nie ma filtrów na ból,
Czasem jesteś poddanym, choć marzyłeś, by być król.
Widzę twarze w metrze, każda to inna historia,
Ktoś walczy o czynsz, ktoś inny goni za Victorią.
Wszyscy w tym samym bębnie, los kręci nami mocno,
Szukamy gwiazd na niebie, gdy nad miastem znowu nocno.
(Refren)
Życie to sinusoida, raz szczyt, a raz dno,
Wybierasz własną drogę, choć wkrada się zło.
To suma wszystkich błędów i tych dobrych chwil,
Liczysz każdy oddech, mierzysz każdy mil.
Nie patrz za siebie, tam tylko kurz i cień,
Liczy się to, co zrobisz, gdy wstanie nowy dzień.
(Zwrotka 2)
Relacje? To trudna gra, czasem tracisz graczy,
Ktoś obiecał być zawsze, dziś nic już nie znaczy.
Ale są ci nieliczni, co stoją murem w deszczu,
Dla nich warto oddać tlen, wyjść z tego bezkresnego dreszczu.
Pieniądz? Ważny, ale nie kupi ci spokoju,
Możesz mieć złoty pałac i czuć się jak w gnoju.
Prawda leży w pasji, w tym, co robisz po godzinach,
W uśmiechu dziecka, w tym, jak wspiera cię rodzina.
Upadki bolą, fakt, zostawiają blizny,
Ale to one hartują, to twoje mechanizmy.
Zrozumiałem jedno, gdy mijał kolejny rok:
Największa odwaga to zrobić ten pierwszy krok.
(Refren)
Życie to sinusoida, raz szczyt, a raz dno,
Wybierasz własną drogę, choć wkrada się zło.
To suma wszystkich błędów i tych dobrych chwil,
Liczysz każdy oddech, mierzysz każdy mil.
Nie patrz za siebie, tam tylko kurz i cień,
Liczy się to, co zrobisz, gdy wstanie nowy dzień.
(Outro)
Doceniaj małe rzeczy.
Bo suma małych rzeczy daje wielkie życie.
Wiesz o czym mówię…