Miasto budzi się znów w blasku neonów, Ludzie biegną tak szybko, że gubią swój ton. W oczach chłód, w sercach pustka i strach, Każdy marzy o złocie, choć tonie w swoich snach.
Ale ja wiem, że gdzieś pod tym pyłem drży Mały płomień, co wciąż potrafi żyć — Gdy spojrzymy na siebie bez masek i kłamstw, Zrozumiemy, że świat nie musi taki być.
Braterstwo w naszych rękach, Miłość prowadzi nas — Honor jak tarcza szczera Chroni każdego z nas. Gdy fałsz nas osacza I kradnie dobry ślad — To w jedności jest siła, By odmienić ten świat!
Wciąż słyszymy o ludziach, co z serca drwią, Jakby prawda i dobro ich parzyły co noc i co dzień. Lecz ja wierzę, że każdy ma szansę by Odnaleźć ten głos, który mówi mu: “żyj”.
Zatrzymaj się na moment, podnieś głowę wyżej, Spójrz na innych — oni też noszą swoje krzyże. Nie jesteśmy tu sami, choć tak bywa że Zapominamy jak ważne jest drugie „ty”.
Braterstwo w naszych rękach, Miłość prowadzi nas — Honor jak tarcza szczera Chroni każdego z nas. Gdy fałsz nas osacza I kradnie dobry ślad — To w jedności jest siła, By odmienić ten świat!
Może dziś świat płonie, Może każdy goni Za czymś, co znika szybciej niż sen… Ale jeśli razem, Z sercem zamiast masek, Wrócimy do wartości — podniesiemy się!
Braterstwo w naszych rękach, Miłość prowadzi nas — Honor jak tarcza szczera Chroni każdego z nas! Gdy fałsz nas osacza I kradnie dobry ślad — To w jedności jest siła, By odmienić ten świat!